poniedziałek, 16 października 2017

Marzenie z dzieciństwa

Witajcie. Stało się to, czego się obawiałam. Pamiętacie, jak pomagałam Agnieszce i jej koleżance Marcie w nauce? W największym skrócie było to tak: Nauczyciel historii zapowiedział sprawdzian. Prawie całej klasie nie poszedł on najlepiej, więc wszyscy mieli możliwość poprawy oceny. Agnieszka poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu się do odpowiedzi. Zgodziłam się. Jak można się domyślić od razu powiedziała swojej koleżance kto jej pomagał. Na drugi dzień pomagałam już im obydwóm. Na wszelki wypadek poprosiłam je, aby nikomu nie mówiły o tym fakcie. Niestety takich rzeczy nie ukryje się zbyt długo. Dziewczynki miały przyjść do mnie rano i miałyśmy uczyć się o rozbiorach Polski. Zanim zaczęłyśmy, rozegrałyśmy kilka rundek w „Anty – monopoly” tak dla oczyszczenia umysłów. Pech chciał, że gdy rozpoczęłyśmy naukę, do drzwi zapukała koleżanka Agnieszki. Otworzył dziadek i zanim zdążyłyśmy zareagować była już w środku. Wszystko się wydało. Między koleżankami wybuchła awantura. Wyjaśniłam, że to ja prosiłam, aby nikomu nie mówiły. Co było robić? Zaprosiłam również ją do wspólnej nauki. Przyznam się bez bicia, że gdy byłam mała, moim marzeniem było zostać nauczycielką. Zawsze podobał mi się ten zawód. Jednak życie ułożyło mi się trochę inaczej. Ale jak widać nawet na stare lata można realizować marzenia z dzieciństwa. Nauka zajęła nam prawie całe popołudnie. Zauważyłam, że jak prawie wszystkie dzieci, dziewczynki są zdolne, ale trochę leniwe i na pewno brakuje im motywacji. Zaczęłyśmy grać w karty. Nawet nie zauważyły, że celem gry było zdobycie wiedzy na temat rozbiorów Polski. Żeby było jeszcze ciekawiej cały zestaw kart zrobiły same. Jakie będą skutki takiej nauki zobaczymy już jutro. Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się oszukać ich wewnętrznego lenia i taki sposób nauki przyniesie zamierzony efekt. Gdy pod koniec dnia sprawdziłam ich wiadomości, znały odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Wszystko okaże się już jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz