Jak pisałam, pomagałam Agnieszce w nauce historii. Okazało się,
że dobrze wywiązałam się z tego zadania, bo dziś wezwano ją do
odpowiedzi i dostała czwórkę. Jej koleżankom nie poszło tak
dobrze. Po szkole Agnieszka opowiedziała nam jak to wyglądało.
Przed lekcją miała ochotę sama zgłosić się do odpowiedzi.
Namawialiśmy ją na to, ale w końcu stchórzyła. Mówiła, że
gdyby się zgłosiła sama, a nie znała odpowiedzi na jakieś
pytanie, wtedy nauczyciel w wyjątkowo złośliwy sposób
zaznaczyłby, że nic nie umie. Trochę wstyd przy całej klasie. I
tak musiała odpowiadać. Znała odpowiedzi na wszystkie pytania,
oprócz jednego. Chodziło o jakieś mało znaczące nazwisko. Nie
zgadniecie co wymyśliła Agnieszka. W imieniu najlepszej koleżanki
Marty poprosiła mnie o pomoc w nauce. Owa koleżanka też została
wezwana do odpowiedzi mimo zgłoszenia przed lekcją, że się nie
przygotowała. Dostała ocenę niedostateczną i możliwość
poprawienia jej dziś. Pomyślałam sobie, że skoro z Agnieszką
poszło mi całkiem dobrze, to może uda mi się pomóc jej
koleżance. Zjawiła się o umówionej godzinie. Okazało się, że
materiału jest więcej niż mówiły, ale jak obiecałam to nie
mogłam się wycofać. Po trzech godzinach powtarzania tego samego,
postanowiłam zrobić przerwę. W ramach odprężenia chciałam
zaproponować rozgrywkę w „Anty-monopoly”
jednak po namyśle uznałam, że ułożenie jakiegoś zestawu puzzli
będzie lepszym sposobem na odprężenie się. Okazało się, że tak
samo jak Agnieszkę, puzzle uspokajają również jej koleżankę. Po
sześciu godzinach nauki wszystkie zgodnie uznałyśmy, że Marta
jest dobrze przygotowana. Gdy to piszę dziewczynki są jeszcze w
szkole. Nie chcę nawet myśleć, co będzie gdy Marta dostanie jakąś
dobrą ocenę i gdy reszta koleżanek dowie się kto pomagał jej w
nauce. Szkoda, że nie poprosiłam aby nikomu o tym nie mówiły. Nie
żebym chciała robić z tego jakąś wielką tajemnicę, ale
wyobraźcie sobie coś takiego: cała klasa przychodzi do Was prosić
o pomoc w nauce. Co byście zrobili?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz