Urodziny
najmłodszej wnuczki to dla babci ogromne przeżycie, zwłaszcza gdy
to ona organizuje przyjęcie. Warto wspomnieć, że wnuczka ma trzy
lata. Rodzice solenizantki chcieli powierzyć to zadanie zewnętrznej
firmie. Z tego powodu wybuchła pierwsza, wielka awantura. Nie raz
opisywałam takie przyjęcia. Wiele z nich kończyła się
katastrofą. Jak mówią reklamy, każde przyjęcie jest zaplanowane
od początku do końca i zawsze się udaje. W praktyce wyglądało to
trochę inaczej. Żeby ktoś nie pomyślał, że żadna z firm nie
potrafi zorganizować przyjęcia, nie. W naszej okolicy są dwie
takie firmy, a właściwie były dwie. Po jednym z przyjęć, które
nie zdążyło się nawet rozpocząć, jedna z firm musiała
zrezygnować z działalności. Przyjęcie było zaplanowane na
słoneczny dzień, w końcu nie padało od prawie tygodnia, i nagle
niebo się zachmurzyło i zaczął padać deszcz. Nikt nie był na to
przygotowany, z wyjątkiem rodziców i to oni uratowali przyjęcie.
Druga awantura wybuchła u nas w domu. Chodziło o prezent.
Przypomnę, że solenizantka ma trzy lata. Moja genialna córka
chciała na prezent kupić „Wrotkarski
zestaw Make -up Soy Luna” Ludzie,
zestaw make – up dla trzyletniego dziecka? Kłóciłyśmy się o to
prawie dwie godziny. Jak się później okazało, ktoś wpadł na
taki sam pomysł. W końcu dała się przekonać. Fakt, że nie
odzywała się do mnie przez cały dzień, ale rano jej przeszło.
Razem wybrałyśmy się na zakupy. Odwiedziłyśmy chyba wszystkie
sklepy z zabawkami w okolicy. Kupiłyśmy kilka rzeczy, między
innymi zestaw kart „Fisher Price- gra piotruś” Wszystkie dzieci
znają tę grę. I jestem pewna, że nie tylko dzieci. Kategoria
wiekowa +3, więc
idealnie się nadawał na prezent. Oczywiście były też zakupy dla
naszych dzieci. Na wszelki wypadek gdyby odkryły gdzie i co
kupiłyśmy. Przyjęcie się udało, wszyscy byli zadowoleni, a
szczególnie solenizantka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz