poniedziałek, 22 stycznia 2018

Dzień babci i dziadka

Dzisiejszej i wczorajszej daty żadnej babci ani dziadkowi przedstawiać nie trzeba, przynajmniej mam taką nadzieję. Prawie wszystkie wnuki spieszą z życzeniami. Nasze też nie są wyjątkiem, więc trochę się przygotowałam. Nic specjalnego, upiekłam ich ulubione ciasto, żeby gdy przyjdą było czym je poczęstować. Jednak one miały inne plany. Mój mąż jest strasznym panikarzem. Wystarczy jedno słowo o kłopotach którejkolwiek wnuczki, rzuca wszystko i chce biec na pomoc. Do tej pory nie wydarzyło się nic, co wymagałoby takiego podejścia, ale jak to mówi dziadek, lepiej dmuchać na zimne. Wczoraj rano zadzwonił telefon. Niestety nie zdążyłam odebrać. Gdy zadzwonił ponownie, mąż stał już przy aparacie. Dzwoniła córka, powiedziała tylko, żebyśmy przyjechali, bo z Agnieszką i Anią jest coś nie tak. No i się zaczęło. Dziadek był tak zdenerwowany, że wszystko leciało mu z rąk. Dokumenty, kluczyki, myślałam, że zaraz wybuchnie. Oczywiście po drodze zatrzymała nas policja, dostaliśmy mandat za przekroczenie prędkości. Na miejscu cała piątka czekała z laurkami i życzeniami. Po tym powitaniu dzieci uciekły do swojego pokoju. Córka też przygotowała ciasto i coś do picia. Jakiś czas później do salonu przyszły dzieci. Oznajmiły, że skoro dziś jest nasze święto to ich obowiązkiem jest nas ugościć. Zaprowadziły nas do siebie, tam również czekały ciastka i gorąca czekolada. Dobrze wiedziały, że bardzo lubimy grać w karty i inne gry, więc przygotowały takie rozgrywki. Graliśmy w „5 sekund” Rodziców też zaprosiliśmy do zabawy. Bawiliśmy się bardzo dobrze, nie zauważyliśmy kiedy zrobiło się ciemno. Wnuczki zaprosiły nas na dziś, na powtórkę. Przecież babcia ma swoje święto, a dziadek swoje. Za to jutro w przedszkolu odbędzie się akademia z okazji naszego święta. Zrobię wszystko, żeby tam być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz