Witajcie.
Prawie zawsze święta to okres radości. U nas też tak było.
Rodzinne spotkanie, miła atmosfera i zadowolone dzieci. Czego chcieć
więcej. Wiele naszych spotkań rodzinnych kończyło się awanturami
z najmniej ważnych powodów. Niestety dzień po świętach
dostaliśmy smutną wiadomość. Jeden z członków rodziny zmarł i
wszyscy krewni zostali zaproszeni na odczytanie testamentu. Na
początku myśleliśmy, że to jakiś żart, swoją drogo wcale nie
śmieszny, ale okazało się to prawdą. O istnieniu tego człowieka
wiedziało tylko kilka osób w całej rodzinie, nie wiadomo dlaczego.
Dopiero teraz, gdy odszedł z tego świata, moja siostra opowiedziała
nam o nim. W wielkim skrócie: gdy był bardzo młody pokłócił się
z rodzicami, wyjechał i słuch po nim zaginął. Uznano, że skoro
tak postąpił, nie warto o nim wspominać rodzinie. Odczytanie
testamentu miało się odbyć w kancelarii prawnej na drugim końcu
Polski. Jedyną osobą, która nie pojechała, był Sławek.
Doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu ciągnąć tam dzieci i
chcieliśmy zostawić całą piątkę pod jego opieką. Żeby nie
było im nudno zaopatrzyliśmy ich w grę „5 sekund” i najnowsze
dzieło firmy Trefl o tajemniczym tytule „Gra na kółkach”
(opis dostępny na stronie sklepu) Małe wyjaśnienie. Sławek od
początku nie był zainteresowany spadkiem, może dlatego, że
wiedział kim był ów krewny. Na miejscu okazało się, że czekają
na nas zarezerwowane i zapłacone przez nieboszczyka, pokoje
hotelowe. Chyba wiedział, że nie zostało mu wiele czasu, skoro
zrobił coś takiego. W kancelarii stawiliśmy się na umówiony
dzień. Okazało się, że rodzina była większa niż zakładaliśmy,
a nasz wujek nie należał do najbiedniejszych. W testamencie,
przedstawiona była ostatnia wola zmarłego, ale dotyczyła tylko
najcenniejszych przedmiotów. Było też napisane: resztę podzielcie
według uznania. Uwierzcie mi, że było co dzielić. Ostatnia część
była skierowana do nas. Wujek żałował okoliczności swojego
wyjazdu. Było mu bardzo przykro, że nie mógł poznać najmłodszych
członków rodziny. Wiele razy myślał o powrocie, ale ani czas, ani
stan zdrowia nie pozwoliły mu na to. Szkoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz