Co
się może zdarzyć, gdy do sklepu z zabawkami zostanie przywieziony
nowy towar? Ktoś powie, przecież to nie te czasy, gdy stało się
przed sklepem od 5 rano żeby coś kupić sensownego. Może i racja,
ale gdy chodzi o dzieci i zabawki, to niczego nie można być pewnym.
Wiadomo, że nikt nie będzie stał od wczesnych godzin rannych, ale
gdy tylko pod drzwiami pojawi się właściciel, trzeba bardzo
uważać. Na początku trzeba było zaglądać co dziennie z
nadzieją, że akurat trafi się na dostawę towaru. Odkąd sklep
prowadzi sprzedaż internetową, po zarejestrowaniu otrzymuje się
najnowsze oferty na skrzynkę pocztową. Na dodatek można określić,
jakie towary mają być przedstawiane w takiej wiadomości. Jak nie
trudno się domyślić, w tych które przychodzą do mnie,
obowiązkową pozycją są puzzle i karty. Wiele osób skarżyło się
na taki sposób powiadamiania, przecież niektórzy nie mają
możliwości albo ochoty rejestrować się tylko po to, aby
otrzymywać oferty. Aby dbać o wszystkich klientów, od jakiegoś
czasu na szybie wystawowej wieszane jest ogłoszenie o planowanej
dostawie, ale tylko tyle. Gdy ktoś chce być na bieżąco z
promocjami i ofertami specjalnymi, musi się zarejestrować. W dzień
dostawy jest najgorzej. Jeszcze przed otwarciem przed wejściem
zbierają się klienci, szczególnie dzieci. Rodzice trzymają się z
tyłu. Ponieważ każdy ma swoje ulubione gry i zabawki, w pierwszej
kolejności udaje się w ich kierunku. Tu jest najbardziej
niebezpiecznie. Dzieci nie patrzą czy ktoś stoi na drodze czy nie.
Wtedy panuje zasada: kto pierwszy, ten lepszy. Po przejściu takiego
tłumu bardzo wiele pudełek jest uszkodzonych. Odkąd w sklepie
założono kamery, udało się odzyskać pieniądze za prawie
wszystkie zniszczone przedmioty. Wstyd się przyznać, ale Ania też
była wśród osób, które musiały pokryć straty. Na szczęście
był to tylko zestaw puzzli „Bajkowe księżniczki” ale jednak.
Obiecała, że to się nie powtórzy i jak na razie dotrzymuje
obietnicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz