Wczoraj
miałam nie lada kłopot. Jak wiecie, moja córka pracuje na zmiany.
Gdy ma na popołudniu, całe sześć godzin jej córka jest u nas.
Nie ma ani chwili, aby pozostawała bez opieki. Czasem zdarza się
tak, że przychodzi do nas uśmiechnięta, czasem smutna, ale wczoraj
pierwszy raz była w takim nastroju. Zaraz po wejściu siadła w
kącie i zaczęła płakać. Próbowaliśmy się dowiedzieć, co się
stało, ale jedyne co usłyszeliśmy to to, że chce wracać do
przedszkola. Każda próba rozbawienia małej nie dawała rezultatu.
Działało tylko przez chwilę. Każda zabawa kończyła się w
momencie, gdy coś się jej nie udało. Wtedy wracała do kąta i
płacz rozpoczynał się od początku. Tym razem chciała wracać do
mamy. Nie pomagały tłumaczenia, że mama jest w pracy, że musi
zarabiać pieniądze, żeby kupić jej ubrania, zabawki i wszystko co
jest potrzebne. Wtedy uratował nas telefon. Zapytacie, co to ma do
rzeczy. Ano ma, ale o tym za chwilę. W sumie mam swoje lata, ale nie
jestem całkowitym dinozaurem jeśli chodzi o nowinki techniczne. W
prawdzie nie biegam do sklepu gdy tylko na rynek wejdzie jakieś nowe
urządzenie, choć znam takich, to mój telefon też nie należy do
najstarszych. Nie będę opisywać mojego urządzenia bo byłaby to
reklama, ale powiem tylko tyle, że pocztę mogę na nim odbierać.
Właśnie o taką wiadomość chodzi. Właściciel sklepu z zabawkami
rozwinął swoją działalność i zaczął sprzedaż internetową.
Wiadomo, rejestracja i oferty wysyłane e-mailem. I właśnie taką
wiadomość dostałam. Do sklepu przywieziono nowy towar. Jakiś czas
temu obiecałam moim wnuczkom zakup zestawów puzzli sensorycznych
„Myszka Miki - puzzle sensoryczne - Fun for everyone” Wycieczka
do sklepu poprawiła humor. Małe wyjaśnienie. Żebyście nie
pomyśleli, że robię zakupy przez internet w sklepie, który
znajduje się za rogiem. Zarejestrowałam się tam właśnie dla
ofert. Nie jestem w stanie co dziennie chodzić do sklepu i sprawdzać
oferty osobiście, a jak wiecie puzzle, gry i inne zabawki kupujemy
dość często.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz