piątek, 23 lutego 2018

Kłótnia o wszystko

Nie raz pisałam, że moja córka podjęła pracę w jednej z firm znajdującej się w naszej okolicy. Pracuje na zmiany. Rzadko, ale jednak czasem się zdarza, że i ona, i jej mąż pracują w tym samym czasie i dzieci podczas ich nieobecności są u nas. Tak było przez ostatni tydzień, a jeszcze do tego mamy ferie zimowe. Zwykle, gdy zmiany się pokrywały, dzieci były w szkole, a gdy rodziców nie było w domu po południu, wtedy mieliśmy odwiedziny. Bardzo lubię, gdy wnuki nas odwiedzają, ale tym razem mogę powiedzieć, że cały dzień to trochę za długo. Zaraz zobaczycie dlaczego. Z mężem mamy już swoje lata i od awantur i krzyków trochę odwykliśmy. Nie raz odwiedzała nas cała piątka wnuków i zawsze panowała miła atmosfera. Można powiedzieć, że prawie nigdy się nie kłóciły, a gdy już to o jakieś drobnostki. Zasady podczas gry, albo czy jakiś element zestawu puzzli pasuje do reszty obrazka, ale zawsze kończyło się to zgodą. Teraz tylko pierwszego dnia był spokój. Później kłóciły się dosłownie o wszystko. Gdy dowiedziałam się, że cały tydzień będą z nami, w pobliskim sklepie kupiłam zestawy gier z serii „Mały odkrywca idzie do szkoły” Zawsze lubiliśmy w to grać, więc pomyślałam, że tym razem też tak będzie. Już podczas otwierania pudełka dziewczynki zaczęły kłócić się o kolor kart, których miałyśmy używać. Każda próba rozpoczęcia jakiejkolwiek zabawy czy gry kończyła się awanturą. Nie wiem, co się stało, co tak odmieniło obie dziewczynki. Gdy zapytałam o to córkę, ta wyjaśniła mi, że zawsze tak się zachowują, gdy zmiany jej i męża się pokrywają, tylko wtedy chodzą do przedszkola i szkoły. Wtedy pół dnia mają być razem, ale jakoś udaje się je rozdzielić. Dlatego wiele razy mieliśmy pod opieką tylko młodszą wnuczkę. Wydaje mi się, że o takim fakcie powinna mi powiedzieć wcześniej. Czemu tego nie zrobiła, nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz