Może
Wy macie jakieś pomysły, jak grzecznie wyprosić kogoś z domu, ale
tak, żeby się nie obraził. Miałam kilka pomysłów, jednak
wszystkie właśnie tak się kończyły. Dlaczego o tym wspominam?
Zacznijmy tak: w sobotę byłam chora, konkretnie od samego rana
bolała mnie głowa. Nie, nie, w piątek nie było żadnej imprezy.
Po prostu czasem tak mam. I właśnie o to chodzi, czasem. Nie jest
to jakiś okropny ból, ale ponieważ zdarza się rzadko, wydaje mi
się, że zaraz będę umierać. Każdy krzyk, każde trzaśnięcie
drzwiami jest nie do wytrzymania. Niestety moje wnuczki nie rozumieją
tego. Chora to chora i trzeba się babcią opiekować. Wiele razy
tłumaczyłam im, że opieka nie polega na przychodzeniu co 5 minut z
pytaniami, czy czegoś nie potrzebuję, ale na przykład na
dotrzymywaniu towarzystwa, a gdy będę czegoś potrzebować to sama
poproszę. Z dotrzymaniem towarzystwa nie ma kłopotu, zawsze
przyniosą jakieś puzzle czy karty, ale tym razem to nie pomaga, a
wręcz przeciwnie. W przypadku bólu głowy potrzebny jest spokój i
cisza. Zestaw puzzli to bardzo dobra rzecz, aby się czymś zająć i
nie myśleć o swoim stanie. Ale co zrobić, moim wnuczkom tego nie
da się wytłumaczyć. Jak to mówią: nie pomoże prośba, nie
pomoże groźba, właściwie to nic nie pomaga. Będą się opiekować
babcią i już. W sobotę, zaraz po przyjściu moich opiekunów,
dziadek zadzwonił do ich rodziców, wyjaśnił sytuację i udało
się pozbyć całej piątki. Nie za bardzo chciały iść, dopiero
obietnica wizyty w galerii handlowej je przekonała. Sam na sam z
puzzlami, tego mi było trzeba i jakoś przeżyłam ten dzień. Jak
widzicie jedynym sposobem na pozbycie się dzieci był podstęp, w
tym przypadku przekupstwo. Jednak przyznacie mi rację, jeśli
powiem, że nie można uczyć dzieci takich rzeczy. Jeśli macie
jakieś pomysły, jak wyprosić dzieci, żeby poskutkowało i nikt
się nie obraził, to proszę o pomoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz