Mamy
za sobą pierwszą niedzielę z zakazem handlu. Wiele osób, a nawet
całych rodzin, nie wyobraża sobie niedzieli bez wizyty w galerii
handlowej, także u nas. Kilka godzin spędzonych na chodzeniu między
regałami to dla nich świetny sposób na spędzenie niedzielnego
popołudnia. Jak wiecie, nie jestem zwolenniczką robienia zakupów w
niedzielę, dlatego we wszystkie potrzebne rzeczy zaopatruję się w
piątek albo sobotę. Stojąc w kolejce do kasy, ciągle słyszałam:
co my będziemy robić, gdy sklepy będą zamknięte? Tak jakby nie
dało się zorganizować czasu inaczej. Niestety do grona tych
zakupoholików należy moja córka. Nie raz próbowałam jej
tłumaczyć, że można robić coś innego, ale nie chciała mnie
słuchać, za to dzieci gdy tylko mogły w tym czasie przychodziły
do nas, rzadko bo rzadko, ale jednak. Dla nich jest jeszcze nadzieja.
Znam charakter swojej córki, więc już w niedzielę rano
zaproponowałam opiekę nad dziećmi przez cały dzień. Dobrze, że
nie miała nic przeciwko. Co do charakteru, to gdy coś nie idzie
tak, jak córka sobie zaplanowała, lepiej nie wchodzić jej w drogę.
Nie ważne, winny czy nie, trzeba się na kimś wyładować.
Nawrzeszczeć, zwyzywać to jej metoda na rozładowanie się.
Chciałam dzieciom tego oszczędzić, więc gdy pojawiły się w
naszym domu, trzeba było jakoś ten czas wypełnić. Do tego celu
chciałam wykorzystać puzzle albo karty, ale humor w jakim wnuczki
przyszły groził rozwaleniem wszystkich zestawów. Przypomniałam
sobie, że kiedyś w takich przypadkach używaliśmy gry „5 sekund
junior” Pozwala ona całą energię wyładować podczas rozgrywki.
Gdy zaczynaliśmy wszyscy skupiali się na zasadach, a nie na
kłopotach, jakie mieli wcześniej. Gdy, że tak powiem wszyscy się
uspokoili, zawsze okazywało się, że problemy nie są tak poważne,
jak się na początku wydawało. Tym razem też tak było. Zły humor
minął i dzieci wracały do domu odprężone i spokojne. Oby córce
też przeszło, nie odzywała się od wczoraj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz