Jak
nie raz pisałam, mamy dużą rodzinę. Niestety, z biegiem lat coraz
bardziej liczba jej członków spada. Miesiąc temu pożegnaliśmy
mojego brata, a przed wczoraj wieczorem do szpitala został zabrany
brat męża. Od razu zrobiono mu podstawowe badania, wyniki były
dość szybko, ale o dziwo wszystkie wyszły w miarę dobrze.
Zobaczcie, ból nie do wytrzymania, nie pomagają żadne środki
przeciwbólowa, a wyniki badań w normie. Oczywiście został
zatrzymany w szpitalu na obserwację. Po bardziej szczegółowych
badaniach na wyniki trzeba jeszcze trochę poczekać. Lekarze
znaleźli jakiś lek, który pomógł uśmierzyć ból. Brat był
lubiany przez dzieci, więc gdy tylko dowiedziały się, że wujek
jest w szpitalu, od razu chciały do niego jechać. Niestety na
oddział, na którym leży nie wpuszczane są dzieci. Jednak nie dało
się im tego wytłumaczyć. Nie ważne, pojadą i już. O ile
Agnieszka i Anie zrozumiały zasady panujące w szpitalu, to
najmłodszej trójki nic nie przekonywało. Próbowaliśmy wszelkich
sposobów, aby zmieniły zdanie. Nic z tego. Jak wspomniałam brat
męża był lubiany przez dzieci, nie żeby dorośli nie przejmowali
się jego zdrowiem, ale nikt jakoś szczególnie nie panikował. Co
było robić. Może to mało wychowawcza metoda, ale w tym wypadku
cel uświęcał środki. Jedyny sposób jaki przyszedł nam do głowy,
to odwrócenie uwagi maluchów, gdy reszta będzie wychodziła z
domu. Co nadawało się do tego idealnie? Oczywiście zestaw puzzli i
gra. Na ochotnika dziadek zaoferował pomoc. Jak wszyscy wiedzieli,
jedyną grą o jakiej dziadek miał jakiekolwiek pojęcie była gra
„5 sekund junior” więc taką im zostawiliśmy. Niestety okazało
się, że do odwrócenia uwagi dzieci nie wystarczą puzzle. Gdy
zobaczyły jak samochód odjeżdża spod domu, od razu pobiegły do
drzwi. Na szczęście nie zapomnieliśmy ich zamknąć. Wróciły do
dziadka, ale nie miały ochoty na grę. Powiedziały tylko, że się
obraziły bo dziadek je oszukał. Jeszcze raz powtórzę. Może to
mało wychowawcze metoda, przekupstwo, ale w tym przypadku nie było
innego wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz