Kilka
dni temu mąż obchodził urodziny. Nie mieliśmy w planach
organizowania przyjęcia, ale i tak się odbyło. Cud? Nie, wnuczki.
Wszyscy wiedzieli, że dziadek nie bardzo cieszy się z takich
uroczystości, ale im to w ogóle nie przeszkodziło. Wszystko było
przygotowywane w największej tajemnicy, nawet ja nic o tym nie
wiedziałam. Nie zorientowałam się nawet, gdy Ania zapytała mnie o
pomysł na prezent, bo wszystkie, które miały z Agnieszką, okazały
się złe albo nie trafione. Jedną z możliwości było podarowanie
dziadkowi płytę z muzyką, ale dzisiejsi wykonawcy nie bardzo
przypadli mu do gustu, więc pomysł upadł. Jedyną rzeczą, która
zawsze sprawiała mężowi radość są zdjęcia i o tym wszyscy
wiedzieli. Od jakiegoś czasu dziadek narzekał na brak nowych.
Dziewczynki postanowiły podarować mu zdjęcie, ale nie byle jakie.
Miał to być zestaw foto puzzli przedstawiający całą piątkę
wnuczków, a pod spodem życzenia. Nie przewidziały jednego,
ulubioną czynnością dziadka było przeglądanie albumów. Foto
puzzle również mogły okazać się prezentem chybionym. W dzień
urodzin zadzwonił telefon. Powiecie, a co w tym dziwnego? Odebrał
dziadek, a w słuchawce zamiast zwyczajowego „halo” usłyszał
wierszyk zapraszający go do odwiedzenia córki. Niczego nie
podejrzewając, udaliśmy się do niej. W domu było ciemno i cicho,
a jednak drzwi były otwarte. Po wejściu do pokoju ktoś włączył
światło, a wszyscy obecni krzyknęli „NIESPODZIANKA” Każdy po
kolei składał życzenia, Ania z Agnieszką na samym końcu
podarowały dziadkowi zrobione przez siebie laurki, oczywiście od
całej piątki wnuków i pudełko foto puzzli. Po przyjęciu pudełko
zostało otwarte, a puzzle ułożone. Dziadek nikomu nie pozwolił
układać, mimo że oferowaliśmy pomoc. Po skończeniu oprawił
obrazek w ramkę i powiesił na ścianie. Oczywiście do albumu też
trafiło zdjęcie, tyle że mniejsze i kilka innych, zrobionych
specjalnie na tę okazję. Mimo obaw, prezent bardzo się spodobał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz