Wielkimi
krokami zbliżają się święta. Jak każda szanująca się pani
domu, zabieram się za wielkie, przedświąteczne porządki. Żebyście
nie pomyśleli, że przez cały rok nie sprzątam, nie. Wszystko
zaplanowane jak przyjęcie urodzinowe, dziś sprzątamy tu, jutro
tam. Jak wiadomo każdy, nawet najlepszy plan może zepsuć jedno
nieoczekiwane zdarzenie. Z samego rana w drzwiach stanęła cała
piątka wnuczków. Myślałam, że nie uda mi się nic zrobić, ale
dzieci zgodnie oznajmiły, że przyszły pomóc babci w sprzątaniu.
Dziwne, przecież dziś powinny być w przedszkolu i szkole. Zbiegiem
okoliczności cała piątka jest chora. Pamiętacie ich pomoc w
jakimkolwiek sprzątaniu? Właśnie, potem miałam dwa razy tyle
roboty. Nie dało się im wytłumaczyć, że dziś zaplanowane są
porządki w najwyższych szafkach w kuchni, pomogą i już. Jedyne co
udało się osiągnąć to to, że tylko Ania i Agnieszka będą
pomagały, a młodsze dotrzymają towarzystwa dziadkowi. Bardziej
chodziło o to, żeby nie przeszkadzały, ale taki sposób
tłumaczenia im był skuteczniejszy. I tak ja zajęłam się
sprzątaniem, a dziadek wnuczkami. Żeby się nie nudziły, dostały
do ułożenia zestaw „ Anna
i Elsa -Puzzle Glam” Myślałam,
że to je zajmie. Na początku nawet był spokój. W pewnym momencie
dzieci wpadły do kuchni i oznajmiły, że dziadek śpi w fotelu i
żeby mu nie przeszkadzać to nam pomogą. Nic z tego. Obudziłyśmy
dziadka i układanie puzzli zaczęło się od nowa. Podczas takich
zabaw zawsze było głośno, a to jakiś fragment nie pasował do
innych, a to zmieniono kolejność układających, zawsze coś. Teraz
zapanowała cisza. Poszłam sprawdzić co się stało. Oczywiście
dziadek znowu usnął, a dzieci w poszukiwaniu innych gier
powyrzucały wszystko z szafek znajdujących się najniżej. Na
szczęście tam jeszcze nie było sprzątane. Wieczorem
dowiedziałam się, że córka wraz z mężem musiała wyjechać na
cały dzień i dzieci gdzieś musiały zostać. Wydaje mi się, że
powinna mnie o tym powiadomić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz