W zeszłym roku obchodziliśmy z mężem 40 rocznicę ślubu. Z tej
okazji nasze kochane dzieci wpadły na dość nieoczekiwany pomysł.
Postanowili zorganizować wycieczkę po Europie. Mój mąż jest
zapalonym kibicem, więc jako specjalny prezent dostał bilety na
mecz jego ulubionej drużyny. Plan podróży był ułożony tak, że
akurat w dzień meczu mieliśmy być w Barcelonie. Niestety w wyniku
kilku nie przewidzianych wydarzeń wycieczka skończyła się
szybciej niż zakładano i w innym miejscu niż przewidywał plan.
Ponieważ jeden z naszych samochodów może zabrać siedem osób, bez
problemu cała nasza rodzina mogła wziąć udział w wycieczce. Dwa
samochody, w sumie 12 osób. Po drodze nie wiadomo czemu oba nasze
auta zepsuły się w tym samym czasie. Takim sposobem wszyscy musieli
spędzić noc w hotelu. Jednak to nie był koniec naszych kłopotów.
Rano dowiedzieliśmy się, że naprawa większego samochodu zajmie 3
dni, bo części trzeba sprowadzić bezpośrednio od producenta.
Powiecie, że na mecz można było jechać drugim autem. Macie trochę
racji, ale tylko trochę. Spróbujcie podzielić 5 miejsc między 12
osób. Wszyscy, choć niechętnie zgodzili się, że skoro nie można
się dogadać to zostajemy wszyscy. W hotelu akurat w tych dniach
odbywały się trochę nie pasujące do siebie dwie imprezy. W
jednej części zorganizowano prezentację zabawek, a druga
przeznaczona została na turniej pokerowy. Wiadomo co kto wybrał.
Gry planszowe, puzzle i inne zabawki znalazły się w centrum
zainteresowań dzieci. Dużą ciekawość wzbudzały we wszystkich
karty tematyczne firmy Trefl. Każde z dzieci chciało je mieć. Na
szczęście organizatorzy to przewidzieli. Po zakończeniu każdy
zestaw puzzli i kart można było kupić. Jak tak teraz się
zastanowić, to wydaje mi się, że specjalnie zorganizowano turniej
i prezentację w jednym czasie. W czasie gdy dorośli brali udział w
turnieju dzieci trzeba było czymś zająć. A co jest najlepszym
sposobem na zajęcie dzieci? Wiadomo. Prezentacja zabawek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz