środa, 29 czerwca 2016

Choroba

 Witajcie. Ostatnio zaczęłam trochę narzekać na stan zdrowia. W sumie to nic poważnego, ale nie za bardzo mogę wychodzić z domu. Lekarz powiedział, że to problemy ze stawami. Dokładnej nazwy choroby nie podam bo to łacińskie określenie. Próbowałam to przeczytać, ale po kilku pierwszych sylabach dałam sobie spokój. Nie miałby kto rozwiązać mi języka. Niestety dla mnie wiadomości o moim stanie zdrowia bardzo szybko rozeszły się wśród całej rodziny. Jak pamiętacie moje kochane wnuczki są bardzo opiekuńcze. Do najlżejszego kataru potrafią podchodzić jak do śmiertelnej choroby. 24 godziny na dobę chciałyby opiekować się nie tylko mną, ale i każdym chorym. Po pewnym czasie staje się to trochę nazwijmy to uciążliwe. No bo jak nazwiecie sytuację gdy nawet zwykłą herbatę chcą mi podawać łyżeczką. Ale całkowicie przesadziły, gdy któregoś dnia rano zaczęły się przygotowywać do przebierania mnie. Mam sporo cierpliwości. Niektórzy mówią, że za dużo i gdyby byli na moim miejscu już dawno wybuchła by wielka awantura w wielu sprawach nie tylko w sprawie choroby. Może mają trochę racji, ale jak tu się gniewać na swoje wnuczki. Ale od początku. Moje problemy z chodzeniem zaczęły się jakieś trzy tygodnie temu. Opieka zaczęła się dwa tygodnie temu i każdego dnia stawała się coraz bardziej uciążliwa. Jak pamiętacie bardzo lubię puzzle. Są bardzo dobrym sposobem na stres. Wiedzieli o tym wszyscy, więc wnuczki zaczęły przynosić zestawy. Dopóki miały około 160 elementów nie było trudno je ułożyć w jeden dzień, ale gdy zaczęły przynosić co dziennie coraz większe zestawy puzzli to z uspokajaniem się nie miało to nic wspólnego. Na przykład „ Puzzle Batman v Superman” firmy Trefl mają 260 elementów i ułożenie ich zajmuje trochę czasu. A teraz wyobraźcie sobie sytuację, że oprócz układania wszyscy chcą Was karmić, przebierać. Tego było za wiele nawet jak dla mnie. Moja cierpliwość się skończyła. Po „małej” awanturze wnuczki uznały, że może faktycznie przesadziły. Pomagają w gotowaniu, sprzątaniu i innych pracach z którymi sobie nie radzę. Ale tylko w tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz