Ostatnio w wielkim skrócie opisałam Wam wyjazd na zieloną szkołę.
Tematem przewodnim wyjazdu był „powrót do przeszłości” Jak
pisałam, nikt nie wiedział na czym ten powrót miał polegać.
Teorii było tyle ilu chętnych. Niektóre całkiem niedożeczne o
podróżach w czasie. Wszystko zaczęło się wyjaśniać już w dniu
wyjazdu. Ponieważ było tylu chętnych, trzeba było wynająć dwa
autobusy. Było z tym trochę kłopotu. W sumie było około 120 osób
więc trzeba było znaleźć inne wyjście. Napewno wielu z Was
jeździ autobusami i nie raz na dworcu widzieliście takie, które
mają podwójne koła z tyłu. Do tego autobusu wchodzi ponad 70
pasażerów, ale nie mogliśmy znaleźć firmy posiadającej dwa
takie pojazdy. Wreszcie się udało. Przed drzwiami stał człowiek w
stroju kamerdynera z dużą sakiewką na której było napisane:
Telefon albo wyjazd. Wszyscy wsiadający musieli wrzucić każde
urządzenie elektroniczne. Niektórym dzieciom nie podobało się to
za bardzo, ale wtedy pokazywany był im napis. Takim sposobem cała
elektronika została w szkolnym sejfie. Trasa była specjalnie
opracowana tak, że prawie cała podróż odbywała się nawet
polnymi drogami. Wielki szacunek dla kierowców. I tak 120
kilometrów jechaliśmy około 6 godzin. Jak pisałam, naszym celem
był zamek należący do przyjaciela naszego dyrektora. Pamiętacie
tego kolekcjonera zabawek? Na miejscu wszystkie dzieci liczyły na
odzyskanie telefonów, ale nic z tego. Podczas oprowadzania
wszystkich po zamku niektóre dzieci zauważyły ukryte za gobelinem
drzwi. Na drugi dzień tajemnica się wyjaśniła. Za drzwiami była
ogromna sala przygotowana specjalnie do prezentacji. Przez pierwszy
tydzień pokazywane były produkty, jak przystało na kolekcjonera,
od początku wieku do najnowszych między innymi firmy Trefl. Dwa
zestawy puzzli z serii „ Puzzle
Batman v Superman” cieszyły się największym zainteresowaniem.
Dlaczego dwa? Ano dlatego, że różniły się ilością elementów.
Jeden składał się z 160 a drugi z 260 elementów. Wśród
zainteresowań znalazła się też gra „Boom Boom gdzie jest Dory?”
Ale o tym następnym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz