czwartek, 24 listopada 2016

Ach ten dziadek

 Pisałam ostatnio o próbie przechytrzenia dzieci przez dziadka. Wymyślił, że skoro wnuki zaraz po kupieniu im prezentów rozpoczynają ich poszukiwania, w tym roku kupi jedną grę tylko po to aby mogły ją znaleźć. Po powrocie ze sklepu gra „5 sekund junior” wylądowała pod łóżkiem. Nie zachowywał tego w jakiejś szczególnej tajemnicy. Dzieci oczywiście to zobaczyły, ale żeby dziadkowi nie było przykro, znalazły ją dopiero na drugi dzień. Czyli plan dziadka się powiódł. Przynajmniej połowa. Cały plan zakładał, że jak już dzieci znajdą podrzuconą grę i nie znajdą nic innego uznają, że w tym roku od dziadka dostaną tylko jeden prezent dla wszystkich. Zdarzało się, że nie docenialiśmy naszych wnuków. Tak było i tym razem. Gdy dzieci już przestały szukać innych prezentów, wybraliśmy się do sklepu z zamiarem kupienia tych właściwych. Tym razem ja miałam je schować. Miałam kilka skrytek, w których chowałam swoje prezenty, a do których dzieci nigdy nie zaglądały podczas swoich poszukiwań, więc myślałam, że tam mogę schować wszystkie gry, które kupiliśmy. Niestety okazało się, że jest tego trochę za dużo i trzeba było znaleźć jeszcze jedno miejsce. Miał się tym zająć dziadek. Ale dziadek jak to dziadek, schował grę w swoim najbardziej znanym miejscu. Pod łóżkiem. Nie to żebym się chwaliła, ale mamy bardzo mądre i sprytne wnuki. Co roku dostawały najwięcej prezentów właśnie od dziadka, więc nie wierzyły za bardzo, że dostaną tylko jedną grę. Kiedy nie było nikogo w domu rozpoczęły poszukiwania od nowa. Jak myślicie, gdzie zajrzały najpierw. Pod łóżko. Po znalezieniu gry z serii Mały odkrywca „A to było tak...” przeszukały cały dom. Tym razem również moje skrytki. Znalazły również grę „ Dory’s lost memory” którą schowałam na szafie. Myślałam, że skoro meble mamy pod sam sufit nikt tam nie zajrzy, szczególnie dzieci. Gdy wróciliśmy do domu wszystkie prezenty leżały na stole. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz