Pisałam ostatnio o próbie przechytrzenia dzieci przez dziadka.
Wymyślił, że skoro wnuki zaraz po kupieniu im prezentów
rozpoczynają ich poszukiwania, w tym roku kupi jedną grę tylko po
to aby mogły ją znaleźć. Po powrocie ze sklepu gra „5 sekund
junior” wylądowała pod łóżkiem. Nie zachowywał tego w jakiejś
szczególnej tajemnicy. Dzieci oczywiście to zobaczyły, ale żeby
dziadkowi nie było przykro, znalazły ją dopiero na drugi dzień.
Czyli plan dziadka się powiódł. Przynajmniej połowa. Cały plan
zakładał, że jak już dzieci znajdą podrzuconą grę i nie znajdą
nic innego uznają, że w tym roku od dziadka dostaną tylko jeden
prezent dla wszystkich. Zdarzało się, że nie docenialiśmy naszych
wnuków. Tak było i tym razem. Gdy dzieci już przestały szukać
innych prezentów, wybraliśmy się do sklepu z zamiarem kupienia
tych właściwych. Tym razem ja miałam je schować. Miałam kilka
skrytek, w których chowałam swoje prezenty, a do których dzieci
nigdy nie zaglądały podczas swoich poszukiwań, więc myślałam,
że tam mogę schować wszystkie gry, które kupiliśmy. Niestety
okazało się, że jest tego trochę za dużo i trzeba było znaleźć
jeszcze jedno miejsce. Miał się tym zająć dziadek. Ale dziadek
jak to dziadek, schował grę w swoim najbardziej znanym miejscu. Pod
łóżkiem. Nie to żebym się chwaliła, ale mamy bardzo mądre i
sprytne wnuki. Co roku dostawały najwięcej prezentów właśnie od
dziadka, więc nie wierzyły za bardzo, że dostaną tylko jedną
grę. Kiedy nie było nikogo w domu rozpoczęły poszukiwania od
nowa. Jak myślicie, gdzie zajrzały najpierw. Pod łóżko. Po
znalezieniu gry z serii Mały odkrywca „A to było tak...”
przeszukały cały dom. Tym razem również moje skrytki. Znalazły
również grę „ Dory’s
lost memory” którą schowałam na szafie. Myślałam, że skoro
meble mamy pod sam sufit nikt tam nie zajrzy, szczególnie dzieci.
Gdy
wróciliśmy do domu wszystkie prezenty leżały na stole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz