piątek, 25 listopada 2016

Tabliczka ZAKAZ WSTĘPU

 Jak myślicie, czym różni się dla dzieci plac zabaw od placu budowy? Tylko tym, że przy tym drugim jest tabliczka ZAKAZ WSTĘPU. Wszyscy znacie charaktery dzieci. Słowo „zakaz” jest dla nich jak zaproszenie. Takie właśnie tabliczki pojawiły się w naszej miejscowości w związku z rozbudową jednego z zakładów pracy. Jeszcze przed wakacjami krążyły plotki o takich planach. Okazało się, że po wystawieniu nowej hali produkcyjnej utworzonych zostanie 500 nowych miejsc pracy. Dyrekcja zakładu chyba spodziewała się dużego zainteresowania i już na początku oprócz hali rozpoczęła się budowa nowego bloku mieszkalnego. Problem w tym, że oprócz tabliczki z zakazem wstępu plac budowy nie był niczym ogrodzony i szybko stał się ulubionym miejscem zabaw dzieci. Z początku nic się nie działo. Jednak pewnego dnia zdarzył się wypadek. Jedno z dzieci podczas takiej zabawy złamało rękę. Każde dziecko pytane o ten fakt, podawało inną przyczynę. Wszyscy wiedzieli co się stało. Rodzice nie raz pisali do firmy zajmującej się budową z prośbą o ogrodzenie terenu, ale bez skutku. Problemem zajęła się też dyrekcja szkoły. Każdego dnia zorganizowane były obowiązkowe zajęcia tematyczne dla wszystkich dzieci. Zakupione specjalnie na ten cel zestawy najpopularniejszych wśród dzieci gier „5 sekund junior” i „ Dory’s lost memory” miały jeszcze bardziej zachęcić do uczestnictwa. Nawet to nie pomogło. Po drugim złamaniu ręki, trzeba było coś zrobić. Ani prośby, ani pisma, ani nawet osobiste odwiedziny u szefów firmy budowlanej nie przyniosły rezultatu. W końcu ktoś wymyślił, że trzeba się zwrócić o pomoc do dyrekcji zakładu pracy. Wybrano przedstawicieli rodziców i w ustalonym terminie udali się na spotkanie z dyrektorem, który obiecał pomoc. Tydzień później wokół placu budowy zaczęto stawiać ogrodzenie. Jednak jedynym sposobem zatrzymania dzieci było rozciągnięcie nad ogrodzeniem drutu kolczastego. Ponieważ na terenie budowy stały wartościowe maszyny budowlane, zatrudniona została firma ochroniarska. Od tego momentu dzieci przestały się tam bawić. Nie można było tak od razu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz