5 listopada. Imieniny Sławomira. Jak pamiętacie, mamy w rodzinie
jedną osobę o tym imieniu. Osobę o której rodzice zabraniali
mówić w towarzystwie. Jeden głupi błąd w młodości i
straciliśmy go na 8 lat. Długo zastanawialiśmy się, czy osobę z
kryminalną przeszłością wypada przedstawić najmłodszym członkom
rodziny i jak dzieci przyjmą nowego wujka. Nie było się czego
obawiać. Nikt nie wie dlaczego, ale od pierwszego spotkania dzieci
traktowały Sławka jak kogoś, kogo znają od dawna. Myśleliśmy,
że gdy dowiedzą się gdzie ich wujek był przez te wszystkie lata
nie będą chciały nawet wiedzieć kto to jest a co dopiero przyjąć
go do rodziny. Nie wieli je to obchodziło. Ale kto zrozumie dzieci.
Już na początku października cała piątka bez przerwy dopytywała
się kiedy Sławek nas znowu odwiedzi. Nie chciały powiedzieć
dlaczego tak im na tym zależy, ale w końcu się wydało. Agnieszka
w swoim pamiętniku ma zapisane daty urodzin i imienin wszystkich
członków naszej rodziny. Wszystkie moje kochane wnuczki uznały, że
trzeba wyprawić przyjęcie imieninowe dla wujka. Im bardziej
odmawialiśmy, tym bardziej one się upierały. W znalezieniu Sławka
pomógł nam jego dawny kolega i po przekazaniu zaproszenia przez
dzieci 5 listopada dawno nie widziany wujek pojawił się w naszym
domu. Dzieci od razu chciały zabrać go do swojego pokoju. Tym razem
się na to nie zgodziliśmy. Przyjęcie rozpoczęło się obiadem,
ale dopiero wieczorem zorientowaliśmy się, że Sławek gdzieś
zniknął. Wszyscy wiedzieli gdzie jest. Od razu poszliśmy do pokoju
dzieci. Przy stole, wśród gier i puzzli siedziała cała szóstka i
grała w przywiezione przez Sławka gry. Zawsze miał jakieś
prezenty dla dzieci. Tym razem była to gra „ Dory’s
lost memory” Jednak
większość czasu spędzili na grze „5 sekund junior” i
słuchaniu opowieści Sławka o miejscach, które chciałby
odwiedzić. Nikt nie wie dlaczego dzieci tak go lubią mimo jego
przeszłości. Jak się okazało, nie tylko nasze. Może to dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz