Gdy za oknem zaczynają się takie ponure dni jak dzisiejszy, bierze
mnie na wspominki. Myślę, że wielu z Was tak ma. Chyba dobrze
czasem powspominać, porównać jak żyło się kiedyś, a jak żyje
się dziś. I najlepszym przykładem takiego porównania są
zainteresowania dzieci. Jakieś dwadzieścia, trzydzieści lat temu
gdy za elektroniczną rozrywkę uważano radio a w bogatszych domach
telewizję gra w piłkę czy zabawa w chowanego była czymś
normalnym. Tam gdzie się wychowałam każdy większy plac był
przystosowany do gry. Nie ważne były korzenie i nierówności,
ważne żeby piłka się odbijała. Jak ktoś zahaczył o taki
korzeń, trudno mógł uważać. Pomoc w gospodarstwie też nie była
niczym dziwnym. Każde dziecko wiedziało, że to jego obowiązek. No
może większość. Zimą na każdym podwórku stał bałwan. Bitwy
na śnieżki to była codzienność. Dziś jest zupełnie inaczej.
Zabawa, gra w piłkę to coś bardzo rzadkiego. Nawet najmłodsze
dzieci wolą chodzić bez celu po ulicach niż zająć się jakąś
grą. Dwa przykłady na poparcie moich słów. Ostatnio gdy byłam na
placu zabaw z moimi najmłodszymi wnuczkami, zaczęłam im opowiadać
jak w czasach mojej młodości lepiliśmy w zimie bałwana.
Przysłuchiwało nam się inne dziecko, a gdy skończyłam usłyszałam
pytanie: co to jest bałwan? Orliki. Pamiętacie jak zaczęto je
budować? U nas też powstało takie boisko. Ogrodzenie, sztuczna
trawa, oświetlenie. Obiekt na miarę XXI wieku. Dzieci chodzących
dookoła, mnóstwo, ale nigdy nie widziałam żeby ktoś na nim grał.
Jedna z moich koleżanek zapytała kiedyś swoją dwunastoletnią
wnuczkę, czemu nie chce grać w piłkę. Usłyszała, że to jest
dziecinne. Na szczęście zdarzają się wyjątki. Nam udało się
zainteresować nasze wnuki chociaż puzzlami i grami planszowymi.
Bardzo często gramy razem. Gra „5 sekund junior” to nasza
ulubiona. Jeśli chodzi o puzzle, to każdy ma swoje ulubione motywy.
Agnieszka lubi krajobrazy. Ostatnio układała zestaw „Alpy
bawarskie” firmy Trefl. 2000 elementów. Mam nadzieję, że takich
wyjątków jest więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz