poniedziałek, 27 marca 2017

Historia pana Adama

 Witajcie. Małe przypomnienie. Pan Adam, nasz zaprzyjaźniony kolekcjoner zabawek, otworzył w swojej posiadłości prywatne muzeum gier, zabawek i puzzli z całego wieku. Zostaliśmy zaproszeni na uroczystość otwarcia. Wszyscy uczestnicy oglądali zbiory prawie przez cały dzień. Jako jedyni mieliśmy dostęp do jednej z sal, która była niedostępna dla reszty zwiedzających. Tam zgromadzone były najrzadsze i najwartościowsze przedmioty. Jednak nikt nie wiedział dlaczego wśród tych perełek znajduje się gra „5 sekund” Przecież jest to gra dostępna dla wszystkich, a firma Trefl ma w swojej ofercie kilka pozycji z tej serii. Nasz gospodarz wyjaśnił, że ten zestaw jest najcenniejszy w jego zbiorach, bo to jest prezent od wyjątkowej osoby. Opowiedział nam jej historię, którą pozwolił przekazać Wam, ale w skrócie. Nie dlatego, że są w niej jakieś tajne szczegóły, ale dlatego, że całości nikt oprócz niego nie zdoła zapamiętać a nie chciałby, żeby poprzekręcać fakty. Dowiedzieliśmy się, że kilka lat temu, wracając z jednych z targów zabawek, zobaczył w parku siedzącą na ławce dziewczynkę. Płakała. Gdy spytał co się stało, zaczęła płakać jeszcze bardziej. Usiadł na ławce i w końcu Magda, bo tak miała na imię, opowiedziała mu, że byli w parku z całą grupą. Gdy mieli wracać zorientowała się, że wszyscy już poszli, a została sama i nie wie jak wrócić do domu. Pan Adam dowiedział się też gdzie mieszka Magda. Był to dom dziecka znajdujący się po drugiej stronie miasta. Obiecał zabrać ją do domu, ale „pani powiedziała, żeby nie chodzić nigdzie z obcymi” W sumie to ma rację. Po telefonie do wychowawczyni, Magda zgodziła się. Podziękowań nie było końca. Co raz częściej zapraszano pan Adama do tego domu. Opowiedział o sobie i o swojej kolekcji. Okazało się, że również wychował się w domu dziecka. W ramach podziękowań dostał od dzieci grę „5 sekund” I dlatego ta gra jest dla niego najcenniejszym eksponatem w całej kolekcji. Nie chodziło o to co dostał, ale od kogo.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz