Ludzie są dziwni. Jak świeci słońce, chcą żeby padał deszcz.
Jak pada deszcz, chcą słońca. Osobiście nie lubię deszczu w
żadnym przypadku. Jeśli ma coś padać, to wolę śnieg. Gdy za
oknem pada deszcz, nie ma zupełnie nic do roboty, poza codziennymi
zajęciami oczywiście. Nasuwają się dwie możliwości. Albo
siedzenie przed telewizorem, albo przed komputerem. My na szczęście
mamy jeszcze jedną możliwość z której korzystamy gdy tylko mamy
taką okazję. Zamiast spędzać czas przed komputerem czy
telewizorem, wolimy spędzać go z naszymi wnukami. Ponieważ ich
rodzice wrócili do pracy, coraz częściej przychodzą do nas po
szkole. Mama miała dłuższą przerwę po upadku firmy w której
pracowała. Niedawno znalazła nową posadę. Lepiej płatną, ale
pochłaniającą więcej czasu. Jak to mówią: coś za coś. Odnoszę
wrażenie, że dzieci wolą przychodzić do nas, niż siedzieć same
w pustym domu. Dziwne, nie? Wolą towarzystwo starych dziadków, niż
rówieśników szczególnie, że w domu nie ma rodziców. Agnieszka
powiedziała mi kiedyś, że to właśnie dlatego, że nie ma w domu
rodziców. Rówieśnicy zawsze wymyślą coś głupiego, a tak nie
musi się martwić ani o dom, ani o siebie. Gdy wnuki nas odwiedzają,
zawsze znajdziemy coś do roboty. Gry, puzzle a gdy komuś przytrafi
się w szkole jakaś przygoda, zawsze mogą z nami o tym porozmawiać.
Nie ważne czy to coś dobrego czy nie. Prawie zawsze są to dobre
rzeczy. Godzinka przerwy, obiad i odrobienie lekcji. Jeśli trzeba to
chętnie pomagają w codziennych pracach. Bardzo często takie
odwiedziny kończą się rozgrywkami w „5 sekund” Nie wiem co ta
gra w sobie ma. Normalnie, po kilku dniach rozgrywek wiele gier
przestaje się podobać. Ta potrafi zatrzymać przy sobie na wiele
godzin i dni. Nigdy się nie nudzi i zawsze można się spodziewać
czegoś nowego. Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć.
Wieczorem trzeba wracać do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz