Ponieważ na zewnątrz robi się coraz cieplej, kolejny raz
zaplanowałam sprzątanie ogrodu. Jak wiadomo, w tym roku nie raz
wiał dość silny wiatr i połamanych gałęzi jest wszędzie bardzo
dużo. Ostatnie dwie próby robienia porządków nie powiodły się z
różnych przyczyn. Za pierwszym razem był to padający deszcz, a za
drugim mała katastrofa w pokoju Agnieszki. Tym razem wszystko
zapowiadało się dobrze. Przynajmniej na początku. Gdy wspomniałam
o swoich planach, wszyscy zaoferowali pomoc. Odpowiadało mi to, bo
nie musiałabym męczyć się sama. Jednak gdy nadszedł dzień
porządków nagle wszyscy byli tak zajęci, że nie znaleźli ani
minuty aby spełnić obietnicę. Najbardziej wiarygodną wymówkę
miała Agnieszka. Zaraz po szkole przyszły do niej koleżanki, żeby
uczyć się do sprawdzianu. Gdy do nich zajrzałam, faktycznie
siedziały nad książkami. Co było robić, musiałam sprzątać
sama. Po godzinie sprzątania wrócił mój mąż i pomagał mi
trochę, ale chwilę później zadzwonił telefon i mąż musiał
wyjść. Znów zostałam sama. Im bardziej oddalałam się od domu,
tym więcej było błota. W pewnym momencie, przez nieuwagę weszłam
w takie miejsce. Na moje nieszczęście była to głęboka dziura.
Wpadłam po samą… To był koniec sprzątania na dziś. Ubłocona i
mokra wróciłam do domu. Od razu skierowałam się do łazienki.
Przechodząc obok pokoju Agnieszki usłyszałam jak się kłócą.
Zajrzałam, dziewczynki siedziały przy stole i grały w „5 sekund”
Na początku się wściekłam. Zamiast się uczyć, jak to mówiła,
grały w jakieś głupie gry. Później pomyślałam, że to ona
mogła wpaść w dziurę i trochę się uspokoiłam. Umyłam się,
przebrałam i poszłam do salonu. Na stole leżał zestaw puzzli.
Ktoś zaczął go układać, ale jak widać miał coś ważniejszego
do zrobienia. Siadłam i zaczęłam układać dalej. Nie chciałam
przeszkadzać dziewczynkom. Wieczorem opowiedziałam o swojej
przygodzie. Wszyscy zaczęli przepraszać, że nie dotrzymali
obietnicy. Może to i lepiej. Kto wie ile jeszcze takich dziur mamy w
ogrodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz