Znowu przyjęcie. Tym razem nie urodzinowe, ale z okazji powrotu do
domu jednej z koleżanek wnuczki mojej koleżanki. Jakieś trzy
miesiące temu, na wycieczce zdarzył się wypadek w którym
ucierpiała jedna z uczennic. Od razu została zabrana do szpitala i
pomijając medyczne wyjaśnienia lekarzy, wróciła do domu w sobotę.
Nie wiem dlaczego akurat w sobotę. Zawsze wypisy były w piątek
albo w poniedziałek. Ale nie ważne. Jej babcia jest moją
przyjaciółką. Razem z całą rodziną wyprowadziła się do innego
miasta kilka lat temu, ale utrzymujemy kontakt. Właśnie z tej
okazji zorganizowano przyjęcie. Zostałam poproszona o pomoc w
organizacji. Zaproszenia dostała cała klasa, więc miało przyjść
około 35 osób. Wyjechałam w piątek po południu, a wróciłam w
niedzielę. Warto wspomnieć, że przyjęcie się udało. W
niedzielę, gdy wróciłam, od razu zauważyłam, że coś niedobrego
dzieje się z Agnieszką. Na każdą próbę odezwania się do niej,
wybuchała gniewem. Dawno czegoś takiego u niej nie widziałam. Do
samego wieczora siedziała w pokoju i nikt nie miał odwagi tam
wejść. Jednym z genialnych pomysłów jej taty była propozycja gry
w „5 sekund” Ale to rozwścieczyło ją jeszcze bardziej. Tylko
jedna rzecz mogła ją uspokoić. Puzzle. Jak zawsze miałam na takie
okazje schowany jeden zestaw. Ale bałam się, że to może nie
wystarczyć. Weszłam do pokoju Agnieszki uważając żeby nie
rzuciła we mnie jakimś przedmiotem. Na początku zaczęła na mnie
krzyczeć, żebym się wynosiła, że to nie moja sprawa. Nie dałam
się tak łatwo wyrzucić. W końcu po tych wszystkich krzykach
zaczęłyśmy układać przyniesiony przeze mnie zestaw. Wtedy
dowiedziałam się, że pokłóciła się z najlepszymi
przyjaciółkami. Poszło o pobrudzony plecak. Ale nie to ją tak
zezłościło. W kłótnię włączyła się nauczycielka, która
widziała kto i kiedy pobrudził plecak a mimo to zaczęła bronić
winowajcę. Przyjaciółki, zamiast stanąć po stronie Agnieszki,
przyznały rację nauczycielce. To było nie w porządku z ich
strony. Skoro nie chciały stanąć po stronie Agnieszki, mogły nic
nie mówić. Pewnie za kilka dni i tak się pogodzą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz