Witajcie. O dobrych rzeczach pisze się łatwo. Urodziny, przyjęcia
czy szkolne wycieczki. Prawie zawsze kończą się dobrze i wszyscy
są zadowoleni. Ale przychodzi czas, gdy trzeba opisać jakieś złe
wydarzenie. Szczególnie jeśli chodzi o postawę ludzi zamieszanych.
Ostatnio w naszej okolicy doszło do serii włamań do sklepów.
Zwykle złodzieje kradną zawartość kasy lub jakieś wartościowe
przedmioty. Aha, żeby nikt z Was nie pomyślał, że mam z tymi
włamaniami coś wspólnego. O tym co zostało skradzione i z którego
sklepu, przeczytałam w lokalnej prasie. Jak mówiłam, włamania
zaczęły się około miesiąca temu. W sumie było ich siedem. Z
pierwszego sklepu, a właściwie kiosku ruchu, skradziono tylko
zawartość kasy. Policja założyła, że to włamanie jest takie
samo jak inne i od razu przesłuchała ludzi, którzy gdy jest
popełniane jakieś wykroczenie zawsze zatrzymywani są pierwsi.
Okazali się niewinni. Złodzieje nie ograniczyli się tylko do
kiosku ruchu. Okradali różne sklepy, a na końcu sklep z zabawkami.
O ile we wszystkich włamaniach przede wszystkim ginęły pieniądze,
złodzieje kradli też duże ilości towaru. Szczególnie upatrzyli
sobie alkohol i papierosy. Według pokręconej logiki nic w tym
dziwnego. Jednak sklep z zabawkami to inna bajka. Włamanie było w
nocy. We wszystkich sklepach wybita została szyba wystawowa i
tamtędy złodzieje dostali się do środka. Nie wiadomo dlaczego,
ostatnie włamanie było inne. Sprawcy weszli do sklepu tylnym
wejściem. Nie ruszyli kasy. Rano, gdy właściciel przyszedł
otworzyć sklep, zauważył na szybie wystawowej pod znanym wszystkim
napisem „Mamy wszystko czego potrzebujesz” dopisaną jeszcze
jedną linijkę: To jest szczera prawda. Brzmi to dziwnie. Przez trzy
dni nikt nie wiedział co to znaczy. Okazało się, że celem
złodziei były zestawy puzzli. Po dokładnym sprawdzeniu stanu
magazynu, właściciel zauważył, że brakuje wszystkich zestawów
„VTech
- Autko Policja” Nie
wiadomo dlaczego akurat te przedmioty. Przecież są to
ogólnodostępne zestawy firmy Trefl. Policja uważa, że to ostatnie
włamanie nie ma nic wspólnego z poprzednimi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz