To, że klasa Agnieszki pojechała na zieloną szkołę, już wiecie.
Wiecie też, że Agnieszka i jej cztery koleżanki zostały. Po
zeszłorocznym wyjeździe cała klasa zgodnie oznajmiła, że za
żadne skarby nie pojedzie już na coś takiego. Każdy dzień
zaplanowany co do minuty, nawet „czas wolny” Jak sama nazwa
wskazuje, każdy na własną rękę ten czas sobie organizuje. Jedyną
wolnością była możliwość wyboru gry czy puzzli do układania.
Ewentualnie można było iść do sali telewizyjnej na jakiś film.
Nauczyciele zastanawiali się, czy organizować taki wyjazd w tym
roku, ale gdy tylko ogłosili, że jest taka możliwość prawie
wszystkie dzieci od razu zgłosiły chęć wyjazdu. Nie było wiadomo
co zrobić z pozostałą piątką. Nie opłacało się prowadzić
lekcji dla pięciu uczniów. Wymyślono, że podczas nieobecności
reszty klasy Agnieszka i jej koleżanki na zajęcia będą chodziły
do klasy o rok starszej. Rodzicom nie za bardzo to pasowało. Po
konsultacji z nauczycielami ustalono coś innego. Przez pierwszy
tydzień wszystkie uczennice będą brały udział w dodatkowych
zajęciach mających na celu powtórkę całego materiału i
poprawienie ocen. Moim skromnym zdaniem to jest lepsze rozwiązanie.
Jednak na początku nie za bardzo wierzyłam, że to się uda. W
czasie jednej lekcji przy pełnej klasie nauczycielka zdąży wezwać
do odpowiedzi sześć, siedem osób. Tu jest ich pięć. Po pierwszym
dniu Agnieszka przyszła do domu bardzo szczęśliwa. Wiele razy
byłam świadkiem jej powrotu i prawie zawsze była albo smutna, albo
zła. Radość widziałam baaaardzo rzadko. Dowiedziałam się, że
lekcje nie wyglądają tak jak zwykle. Do tej pory na wszystkich
lekcjach podawane były tylko suche fakty. Tym razem dziewczynki mają
do swojej dyspozycji różne, nazwijmy to, pomoce naukowe. Nie wiem
jak można uczyć się na przykład języka polskiego przy pomocy
puzzli albo kart. Okazało się, że drugi tydzień będzie wyglądał
podobnie. Podczas tych dwóch tygodni wszystkie dziewczynki poprawiły
oceny. Coś w tym musi być, że po zmianie sposobu nauczania dzieci
od razu zmieniły podejście do szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz