No i
się zaczęło. Jak wiecie, w naszej miejscowości mamy przedszkole,
szkołę podstawową i basen. To tyko te obiekty, które są obecnie
najważniejsze. A właśnie. Zapomniałam o kościele. Wszystkim
wiadomo, że do każdego z tych miejsc zapraszany jest Święty
Mikołaj. Każdego roku, każda z placówek zapraszała Mikołaja we
własnym zakresie. Tym razem postanowiono zorganizować wszystko
wspólnie. Od razu pojawił się problem. Nie można było znaleźć
odpowiednio wielkiej sali, aby mogła pomieścić tyle dzieci. Nawet
kościół okazał się za mały. Jedynym miejscem odpowiednim do
tego celu była sala kinowa w domu kultury. Może inaczej. Kiedyś,
gdy mieliśmy jeszcze kino ta sala pełniła taką funkcję. Gdy kino
zostało zamknięte, przestała być potrzebna. Dopiero gdy w
wyborach wygrał obecny sołtys, ta sytuacja się zmieniła. Sala
kinowa została wyremontowana i przekształcona w halę sportową. Na
wszelki wypadek zachowano scenę, która przy okazji wielu
uroczystości bardzo się przydaje. Ale wróćmy do Mikołaja.
Głównym organizatorem został opiekun domu kultury, nasz sołtys.
Nie było w tym nic dziwnego, w końcu to on organizuje najlepsze
imprezy. Wszystko ładnie, pięknie, ale zapomniałam napisać o
jednej, ważnej rzeczy. Z całego przedsięwzięcia została
wyłączona cała grupa 3-latków. Rodzice postanowili, że dla nich
spotkanie z Mikołajem zostanie zorganizowane osobno, ponieważ
będzie to pierwsze spotkanie ich dzieci z tak ważną osobą,
zorganizują wszystko sami, łącznie z kupieniem prezentów.
Wszystkie paczki musiały być takie same, bez względu na zamożność
rodziców. W skrócie, w paczce miały znaleźć się albo zestawy
puzzli, albo karty. Jedyną, obowiązkową rzeczą był zestaw
„1,2,3 liczysz Ty!” Dlaczego rodzice tak postąpili? Nie umiem
tego wytłumaczyć, ale chodziło o ilość ludzi, która będzie w
domu kultury. 6 grudnia w przedszkolu pojawił się oczekiwany gość.
Dzień wcześniej dzieci próbowały opisać go. Jak wygląda, albo
jak jest ubrany. Wszystkie dzieci opowiadały podobnie. Czerwony
strój, długa broda i renifer z czerwonym nosem. Tego ostatniego nie
można było zorganizować, ale gdy Mikołaj pojawił się w drzwiach
nikt nie zauważył braku renifera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz