poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pobyt w szpitalu

Jak wielu z Was pamięta, ostatnie trzy tygodnie spędziłam w szpitalu, a dokładniej w dwóch. Miałam mały wypadek podczas wędrówki przez naszą miejscowość. Jej cel jest w tej chwili mało ważny. Niestety poślizgnęłam się i efektem tego była zwichnięta ręka. Po prześwietleniu w szpitalu okazało się, że zwichnięcie było groźniejsze niż podejrzewali lekarze i takim sposobem znalazłam się w drugim szpitalu na rehabilitacji. Leżąc w szpitalu, mogłam przyjrzeć się pracy jego personelu. Lekarze, pielęgniarki a nawet salowe były bardzo miłe, czasem nawet za bardzo. Z opowiadań innych pensjonariuszek wiem, że siostra przełożona bardzo rzadko zaglądała na jakąkolwiek salę, chyba że któraś z młodych pielęgniarek nie mogła sobie z czymś poradzić. Wtedy przychodziła. Dziwna rzecz, każdy spodziewał się awantury, ale nic takiego się nie działo. Siostra przełożona wszystko objaśniła, pokazała i następnym razem nie było żadnego problemu. To się nazywa podejście. Ale jak to mówią, od każdej reguły są wyjątki. Jedna z pielęgniarek dawała wszystkim do zrozumienia kto tu rządzi. Nie pomagały nawet upomnienia i awantury z przełożonymi. Któregoś dnia odwiedziła mnie córka. Nie miała z kim zostawić wnuczki, więc zabrała ją ze sobą. Gdy zobaczyła to owa pielęgniarka, zrobiła straszną awanturę. Dzieci nie mogą wchodzić na oddział i już. A właśnie. Przy pomocy dofinansowania unijnego cały szpital został wyremontowany. Faktycznie są oddziały na które nie wolno wchodzić dzieciom i dlatego jedna z sal służy jako świetlica. W razie potrzeby, odwiedzający mogą zostawić dziecko pod opieką doświadczonego personelu. Żeby nikt się nie nudził, sala została wyposażona w różnego rodzaju gry, puzzle i inne zabawki. Czasem i pacjenci zostawiali jakieś pluszaki. Też miałam swój wkład. Jeden z prezentów mikołajkowych, powiedzmy to delikatnie, nie spodobał się. Był to zestaw „Kalejdoskop 50 gier” więc pomyślałam, że tu może się przydać. Trochę szkoda mi młodego personelu, mieć do czynienia z tak niemiłą pielęgniarką to nic przyjemnego, chociaż prawie wszyscy praktykanci to ludzie weseli i bardzo mili dla pacjentów. Oby tak zostało.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz