Jak
to mówią, święta, święta i po świętach. W każdej rodzinie
tradycje są różne. Jedną z naszych jest spotkanie rodzinne. W
drugi dzień świąt wszyscy spotykają się w domu rodzinnym. Tak
się akurat składa, że to nasz dom. Ale dopiero w zeszłym roku nie
zabrakło nikogo. Chodzi o Sławka. Podczas ostatniej wizyty, obiecał
dzieciom, że w te święta na pewno przyjedzie, jednak jakiś
tydzień temu dostaliśmy od niego kartkę z życzeniami. Wiadomo
było co to oznacza. Nie chcieliśmy mówić dzieciom, żeby nie psuć
im całego okresu świątecznego, ale pech chciał, że znalazły
kartkę. Od samego początku nie wierzyły w nasze słowa, że skoro
dostaliśmy już życzenia, to nie ma co liczyć na wizytę wujka.
Obiecał, to przyjedzie i już. Ale im bliżej świąt, tym ich wiara
w spełnienie obietnicy słabła. Było w tym trochę naszej winy,
ale chyba było lepiej, że wiedziały wcześniej. Każdego roku
ubieraniem choinki zajmowały się Agnieszka i Ania. W tym roku nie
miały za bardzo na to ochoty. Myślałam, że prezenty pod choinką
poprawią im humor, ale i to nie pomogło. Po ostatnim sprzątaniu, a
właściwie katastrofie, musiałam kupić nowe. Wydawało mi się, że
zestaw puzzli z ulubionymi bohaterkami „Anna i Elsa- Puzzle Glam”
choć trochę poprawi humor Agnieszce, ale prezent otworzyła tylko
dlatego, że o to poprosiliśmy. O Ani nawet nie ma co wspominać.
Pierwszy dzień świąt każda z nich spędziła w swoim pokoju.
Drugie święto zapowiadało się tak samo. Przy każdym dzwonku do
drzwi dziewczynki wybiegały z pokoju sprawdzić kto przyszedł.
Niestety. Gdy przyszli już wszyscy i siedliśmy do obiadu, dzwonek
rozległ się jeszcze raz. Zgadnijcie, kto był pierwszy przy
drzwiach. Gdy dziewczynki je otworzyły, okazało się, że obietnica
jednak została dotrzymana. Teraz rodzina była w komplecie. Humor
dzieci od razu się zmienił. Po obiedzie wszystkie chciały
pochwalić się prezentami. Na jednym z nich była kartka z napisem:
od wujka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz