Okres
przedświąteczny, oprócz przeżyć duchowych, to czas sprzątania,
pieczenia ciast i reszty przygotowań. Każdy chce mieć wtedy
spokój, żeby móc wszystko zaplanować i nie robić wszystkiego od
razu. U nas w domu, wolę wszystko zrobić sama, niż mieć pomoc,
która bardziej przeszkadza niż pomaga. Niestety tak się składa,
że każdy chce mieć spokój. Córka poprosiła nas o pomoc w opiece
nad dziećmi w trakcie sprzątania. Dziadek od razu zgłosił się
na ochotnika. Wszystko miało odbyć się u nich w domu. Dziadek
poszedł i wszystko było w porządku. Córka miała czas na
sprzątanie, ja też miałam spokój. Przynajmniej do czasu. W pewnym
momencie w drzwiach pojawił się dziadek z trójką wnuków.
Oznajmił, że przecież nie ma różnicy gdzie dzieci będą się
bawić. Zaprowadził je do pokoju i zaczął się z nimi bawić. W
końcu dzieci zaczęły się kłócić, a gdy weszłam zobaczyć co
się dzieje, zobaczyłam na podłodze porozrzucane puzzle i pudełka
z gier, a dziadek siedział w fotelu i spał. Żeby było ciekawiej,
razem z grami rozwalone leżały zestawy, które kupiłam jako
prezenty gwiazdkowe. Zestawów „Anna i Elsa- Puzzle Glam” i
„Anty-monopoly” szukałam dość długo. Do tej pory nie było
kłopotów z ich zakupem. Może winę ponosi popularność tych
zestawów. W trakcie jak kłóciłam się z dziadkiem, dzieci
postanowiły pomóc mi w sprzątaniu. Wyobraźcie sobie, trójka
dzieci sama w kuchni i pootwierane szafki. Wszystko było na ziemi. Z
zawartością torebek nie było kłopotu, ale gdy na podłogę
zaczęły lecieć garnki i szklanki, nie było już tak wesoło.
Szklanek mi nie żal, jak to mówią, będzie szczęście. Bardziej
chodziło mi o ręce dzieci. Przecież potłuczone szkło jest bardzo
niebezpieczne. Po odwiezieniu wnuków do domu, znów zaczęła się
awantura. Nie dość, że dziadek nie widział nic złego w
przyprowadzeniu dzieci do nas, to na dodatek wcale nie chciał pomóc
w posprzątaniu tego bałaganu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz