piątek, 22 grudnia 2017

Nieoceniona pomoc

Okres przedświąteczny, oprócz przeżyć duchowych, to czas sprzątania, pieczenia ciast i reszty przygotowań. Każdy chce mieć wtedy spokój, żeby móc wszystko zaplanować i nie robić wszystkiego od razu. U nas w domu, wolę wszystko zrobić sama, niż mieć pomoc, która bardziej przeszkadza niż pomaga. Niestety tak się składa, że każdy chce mieć spokój. Córka poprosiła nas o pomoc w opiece nad dziećmi w trakcie sprzątania. Dziadek od razu zgłosił się na ochotnika. Wszystko miało odbyć się u nich w domu. Dziadek poszedł i wszystko było w porządku. Córka miała czas na sprzątanie, ja też miałam spokój. Przynajmniej do czasu. W pewnym momencie w drzwiach pojawił się dziadek z trójką wnuków. Oznajmił, że przecież nie ma różnicy gdzie dzieci będą się bawić. Zaprowadził je do pokoju i zaczął się z nimi bawić. W końcu dzieci zaczęły się kłócić, a gdy weszłam zobaczyć co się dzieje, zobaczyłam na podłodze porozrzucane puzzle i pudełka z gier, a dziadek siedział w fotelu i spał. Żeby było ciekawiej, razem z grami rozwalone leżały zestawy, które kupiłam jako prezenty gwiazdkowe. Zestawów „Anna i Elsa- Puzzle Glam” i „Anty-monopoly” szukałam dość długo. Do tej pory nie było kłopotów z ich zakupem. Może winę ponosi popularność tych zestawów. W trakcie jak kłóciłam się z dziadkiem, dzieci postanowiły pomóc mi w sprzątaniu. Wyobraźcie sobie, trójka dzieci sama w kuchni i pootwierane szafki. Wszystko było na ziemi. Z zawartością torebek nie było kłopotu, ale gdy na podłogę zaczęły lecieć garnki i szklanki, nie było już tak wesoło. Szklanek mi nie żal, jak to mówią, będzie szczęście. Bardziej chodziło mi o ręce dzieci. Przecież potłuczone szkło jest bardzo niebezpieczne. Po odwiezieniu wnuków do domu, znów zaczęła się awantura. Nie dość, że dziadek nie widział nic złego w przyprowadzeniu dzieci do nas, to na dodatek wcale nie chciał pomóc w posprzątaniu tego bałaganu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz