środa, 20 grudnia 2017

Trudny wybór?

Na wielu przyjęciach urodzinowych byłam, kilka z nich pomagałam organizować, ale pierwszy raz słyszałam o takim, które zostało odwołane z powodu braku solenizanta. Jak to możliwe? Kiedyś wspominałam Wam o Tomku, nowym uczniu w klasie Agnieszki. Razem z rodzicami przeprowadził się do naszej miejscowości ponad dwa lata temu. Jego rodzina jest bardzo bogata. Ojciec Tomka prowadzi dużą firmę transportową. Rodzina jest znana w całej okolicy. Niestety tylko od tej złej strony. Żeby ktoś nie pomyślał, że piszę to z zazdrości. Zapewniam Was, że nie ma czego zazdrościć. Wszystko co robią, robią na pokaz. Szeregują ludzi według zasobności portfela, jeśli nie jesteś odpowiednio bogaty, nie warto z tobą rozmawiać. Może nie uwierzycie, ale Tomek jest zupełnie inny. Nigdy nie dał nikomu do zrozumienia, że jest lepszy, bo ma więcej pieniędzy. Odwołane przyjęcie miało być właśnie na jego urodziny. Wszystko zorganizowane, przybyli goście a Tomek gdzieś zniknął. Na stole zostawił kartkę z napisem: miłej zabawy. Gdzie był? Kilka dni wcześniej odwiedził rodziców jednego ze swoich kolegów dziwną prośbą. Wtedy pierwszy raz wspomniał o pieniądzach. Zapytał, czy swoje urodziny mógłby obchodzić u nich i jeśli się zgodzą, pokryje wszystkie wydatki z tym związane. Zgodzili się, jednak był jeden warunek. Żadnego pokrywania wydatków. Przyszła prawie cała klasa. Zwykłe życzenia i prezenty. Nic wielkiego, gry, puzzle i jedno duże zdjęcie klasowe. Później był tort i rozpoczęła się zabawa, a nawet mecz piłki nożnej. Żebyście widzieli jak grają nasze dzieci, nawet dziewczynki. Po meczu przyszedł czas na coś lżejszego. Gra „5 sekund junior” dostarczyła również wiele emocji. Wieczorem wszyscy odprowadzili Tomka do domu. Mówił, że dzień był wspaniały. Jednak skończył się po wejściu do domu. Chyba w całej miejscowości słychać było krzyki jego mamy. Na drugi dzień i tak przyznał, że mimo takiej awantury, było warto. Co wybrać? Wystawne przyjęcie na kilkadziesiąt osób, czy spotkanie z kilkoma kolegami i później awanturę. Dziwne, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz