Wydarzenia w szkole to coś o czym można pisać bardzo wiele.
Niektóre są dobre a niektóre złe. Jak wszędzie. Na pewno jedną
z rzeczy, którą można uznać za niedobrą jest ilość lekcji. 7
albo 8 lekcji dla dzieci w czwartej klasie szkoły podstawowej to
chyba trochę za dużo jak na jeden dzień. Ale to tylko moje skromne
zdanie. Ciekawym pomysłem jest zorganizowanie, kiedyś nazywało się
to, kółek zainteresowań. Dzisiaj chyba też, ale mniejsza o nazwę.
Największym zainteresowaniem cieszy się kółko fotograficzne. W
naszej miejscowości niedawno została otwarta filia dużej firmy
fotograficznej. Dyrektorem został jeden z naszych zasłużonych
mieszkańców i to właśnie on wpadł na pomysł żeby dzieci
nauczyły się czegoś więcej o fotografii niż tylko bieganie z
komórkami i pstrykanie zdjęć byle czego i byle jak. Jego słowa. Z
prawie każdej klasy uczniowie chcieli należeć do tego zespołu
ale jak to wszędzie bywa chętnych było kilka razy więcej niż
miejsc. Rekrutację przeprowadzono w dość nietypowy sposób.
Któregoś dnia na tablicach ogłoszeń pojawiła się wiadomość o
spotkaniu wszystkich kandydatów z bardzo ważnym gościem w sprawie
przyjęcia do kółka fotograficznego. Na sali nie było ani jednego
wolnego miejsca. Przyszli wszyscy chętni a inni z ciekawości. Na
sali pojawił się właściciel owej firmy fotograficznej. Na
wiadomość o tak wielkim zainteresowaniu pomysłem naszego dyrektora
i kłopotem z ilością kandydatów postanowił ogłosić konkurs
oczywiście fotograficzny. Tematem zdjęć miała być, i tu była
największa niespodzianka, ulubiona gra lub zabawka. Żeby było
ciekawiej zdjęcia miały być zrobione właśnie telefonem
komórkowym. Dał na to tydzień. Zdjęcia były najróżniejsze i
tematy też. Oczywiście moje wszystkie wnuki wzięły się ostro do
roboty. Nawet ilość czasu spędzonego w szkole nie przeszkadzała
im w zdobywaniu coraz to więcej zdjęć ale żadne nie spełniało
ich oczekiwań. Wreszcie Ania i Agnieszka wpadły na pomysł. W
całkowitej ciemności zrobiły zdjęcie puzzli „Avengers - Puzzle
Magic Decor” i zestawu „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i
Elsy „ Na taki pomysł nikt nie wpadł. Zostały przyjęte i na
razie są bardzo zadowolone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz