Witajcie. Chyba macie już dość czytania o mnie więc dziś
będziecie mieli okazję poznać mojego męża a przynajmniej jego
wrażenia z wycieczki jaką obiecał kilka tygodni temu swoim
ukochanym wnukom. Miało to wyglądać tak, że cały dzień
przeznaczony był na wizyty we wszystkich galeriach handlowych i
sklepach z zabawkami w mieście czyli około 15 miejsc. Cała piątka
dzieci nie mogła się doczekać. Ponieważ najmłodsze bliźniaki
nie chodziły jeszcze do przedszkola postanowiliśmy, że zostaną w
domu z nami. Niestety dzień w którym miało się to odbyć był
dniem w którym Agnieszka umówiła się na spotkanie z koleżankami.
Pamiętacie treningi w grę „5 sekund Junior” Ale i na to
znalazła sposób. Dziadek zgodził się żeby koleżanki też
pojechały, jeśli mamy im pozwolą. I tak szóstka dzieci i dziadek
z grubym portfelem wyruszyli w drogę. Po ośmiu godzinach w drzwiach
pojawiły się wszystkie dzieci obładowane torbami i pudłami. Po 15
minutach w domu pojawił się ledwo żywy dziadek, który oznajmił,
że jeśli kiedykolwiek jeszcze wpadnie na taki genialny pomysł to
niech go od razu ktoś zastrzeli. Jego słowa. Potem zaczął
opowiadać jak przebiegała ta wyprawa w taki sposób jakby to była
fabuła jakiegoś strasznego horroru. W największym skrócie. Zaraz
po wyjeździe dzieci zaczęły wydzierać się na siebie, który
sklep odwiedzą pierwszy i co kto kupi. Dziadek za wszelką cenę
próbował uspokoić wszystkich i dopiero jak zagroził powrotem
dzieci trochę się uspokoiły ale nie na długo. Na parkingu przed
sklepem znowu prawie się pobiły kto wchodzi pierwszy. Potem o to
gdzie najpierw pójdą. Wreszcie dziadek zadecydował, że to on
decyduje o wszystkim. Dzieci niechętnie ale się zgodziły. Przyszła
kolej na galerię handlową. Dzieci biegały między regałami aż
wreszcie wszystkie znalazły się przy ostatnim pudełku puzzli
„Avengers - Puzzle Magic Decor” i zaczęła się wojna bo każde
chciało go mieć. Dziadek postanowił kupić go dla siebie żeby
dzieci nie miały się o co bić. Po powrocie do domu wszyscy byli
zadowoleni. No może nie wszyscy. Wieczorem odwieźliśmy wszystkie
dzieci do domów. Wszystkie mamy zwróciły pieniądze i podziękowały
za opiekę nad córkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz