poniedziałek, 5 października 2015

Wycieczka niespodzanka

 Na początku roku szkolnego a właściwie to jeszcze pod koniec wakacji nowy dyrektor szkoły zaprosił wszystkich rodziców na zebranie w sprawie wycieczki, która miała się odbyć w połowie października. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie trzy sprawy. Miała to być wycieczka do Warszawy i trwać trzy dni. Jechać mogli na nią wszyscy uczniowie z klas 4 do 6 a całkowity koszt wyjazdu czyli obiad w restauracji w trakcie podróży, a na miejscu zakwaterowanie, wszystkie bilety i przewodnicy, wyniósł około 450 złotych i dlatego został złożony wniosek o dofinansowanie z jakiegoś programu. Dyrektor wyjaśniał co to za program, ale i tak nikt nie wiedział o co chodzi. Okazało się, że całkowity koszt miał wynosić 120 złotych od osoby. Dofinansowanie nie zostało przyznane, ale na tą wiadomość od razu zareagowały wszystkie nasze zakłady pracy. Niestety każdy dobry plan ma dziurę. W tym przypadku było nią jakieś zezwolenie na organizację tak dużej wycieczki. Trzy klasy po około 25 osób a do tego opiekunowie i nazbierały się dwa duże autobusy. Na owe zezwolenie trzeba czekać co najmniej trzy miesiące. Dyrektor obiecał, że z opóźnieniem ale wycieczka się odbędzie a żeby młodszym klasom nie było smutno dla nich będzie wycieczka niespodzianka. Nawet w dniu wyjazdu nie powiedział dokąd jedziemy. Takiego podekscytowania u dzieci jeszcze nie widziałam. Ostatnie pół godziny jechaliśmy przez bardzo gęsty las. Było prawie ciemno. W końcu naszym oczom ukazał się stary zamek i jak to w takich miejscach bywa przywitał nas ubrany w czarny frak kamerdyner. W środku panował półmrok a na ścianach paliły się pochodnie. Nagle drzwi się zamknęły a bardzo tajemniczy i przerażający głos przywitał wszystkich i zaprosił do środka. Ale gdy zaczął się śmiać miałam ochotę uciekać. Nie tylko ja. W następnym pomieszczeniu było zupełnie inaczej. Jak się później okazało cała posiadłość należy do kolekcjonera gier i zabawek. Miał w swojej kolekcji eksponaty chyba z każdego roku. Od drewnianych zabawek po gry planszowe jak „ Kalejdoskop 50 gier” przez puzzle aż po zabawki z naszych czasów. Zegarek zabawka „ VTech - Kidizoom Smart Watch” był tego najlepszym przykładem. Okazało się, że to był stary szkolny kolega dyrektora. Ale o tym następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz