Boże Narodzenie to święta
rodzinne. Tylko że słowo rodzina wcale nie musi odnosić się tylko
do najbliższych. Opowiadałam Wam już trochę o przeszłości
Sławka. Teraz opowiem troszkę więcej bo myślę, że jest to warte
wzmianki szczególnie w święta. Jak wiecie Sławek przez pewien
czas przebywał w zakładzie karnym. Jeden głupi błąd w młodości.
Środowisko w którym się obracał też nie należało do
najuczciwszych. Jednak pewnego dnia wszystko w jego życiu się
zmieniło. Do grona jego "przyjaciół" dołączyła dwójka
nastolatków. Ich życie było jeszcze bardziej trudne niż jego. Od
najmłodszych lat wkoło nich był tylko alkohol i narkotyki. Od
tego czasu Sławek robił wszystko aby ich z tego bagna wyciągnąć.
Zajęło mu to długi czas, ale w końcu się udało. Nawet więcej.
Po roku został zaproszony na ślub właśnie tej pary. Pamiętacie
gdy po wyjściu na wolność Sławek został zaproszony do nas aby go
przedstawić dzieciom. Jakiś czas później przyszedł z propozycją
spędzenia świąt w pensjonacie w górach. Gdzie jest haczyk,
zapytacie. Był tylko jeden. W ramach zapłaty trzeba było
poprowadzić całą firmę podczas nieobecności właścicieli.
Okazała się nimi owa para, która po ślubie wybudowała to
miejsce. Od tamtej pory wiodło im się całkiem nieźle. Jak tu było
się nie zgodzić. W dniu wyjazdu najdziwniej zachowywał się
dziadek. Oprócz walizki zapakował do auta dziwne pudło. Nie można
było do niego podejść bo dziadek od razu krzyczał. Tylko jednej
osobie powiedział co jest w środku. Córce, która od razu
powiedziała mnie. Pamiętacie jak dziadek schował prezenty i nie
znalazł ich na czas? Teraz mu się udało i postanowił dać je pod
choinkę. Były to zestawy "Układanki – puzzlopianki Fisher
Price" i zestawy "Science4you" Przez całą drogę
zastanawialiśmy się co nas tam czeka. Jak zostaniemy przyjęci jako
nowi szefowie. Jak się okazało na miejscu wszyscy wiedzieli o tej
sytuacji i jak tylko przyjechaliśmy przywitali nas jak starych
dobrych przyjaciół a nie jak pracodawców. Ale o tym następnym
razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz