23 grudnia, środa. Prawie wszystkie szkoły dziś zaczynają ferie
świąteczne. Dlaczego prawie? Można powiedzieć, że w naszej
szkole rozpoczęły się one już 4 dni temu. Sprawka naszego
dyrektora. Na poniedziałek i wtorek dla wszystkich dzieci
zorganizował prezentację. Temat: Najlepszy prezent pod choinkę.
Ponieważ nawet sala gimnastyczna okazała się za mała, za sprawą
sołtysa Gminny ośrodek kultury udostępnił dużo większą halę
sportową w tutejszym domu kultury. Zostało zaproszonych kilku
przedstawicieli różnych firm produkujących zabawki, słodycze a
nawet przybory szkolne. Jednak największe emocje budził zaproszony
gość specjalny. Jak to określił dyrektor „znawca tematu” Kim
był ów tajemniczy człowiek wiedział tylko on. We wtorek wszystko
się wyjaśniło. Pamiętacie wycieczkę starszych klas do Warszawy?
Wtedy dla młodszych dzieci zorganizowano wycieczkę –
niespodziankę. Celem tej wycieczki był stary zamek. Jak się
później okazało właścicielem był przyjaciel dyrektora, który
gdy usłyszał o tej niesprawiedliwości (mam na myśli wycieczkę do
Warszawy) sam zorganizował ten wyjazd. Jeszcze większym
zaskoczeniem był fakt, że jest on również kolekcjonerem zabawek.
Miał w swojej kolekcji przedmioty nawet z początku wieku i starsze.
To właśnie on był tym tajemniczym gościem. Prezentacje zaczęły
się już w poniedziałek rano. Nie mogło zabraknąć
przedstawiciela naszej rodzimej fabryki zabawek. Jak można było
się spodziewać ten temat budził największe zainteresowanie nie
tylko maluchów ale i starszych dzieci, które też zostały
zaproszone. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się zegarek –
zabawka „ VTech - Kidizoom Smart Watch” i zabawka edukacyjna „ABC
Smartfonik” Widać, że nasze dzieci idą z duchem czasu choć gry
planszowe i puzzle też zaciekawiły większą część słuchaczy.
Jednak nic nie mogło się równać z opowieściami na temat zabawek
przedstawionymi przez naszego tajemniczego gościa. Jako przykład
przywiózł bliżej nie określony przedmiot. Agnieszka opisała go
tak: to coś przypominało ufo i po naciśnięciu od góry zaczynał0
się obracać. Zaczęliśmy się śmiać. Syn na chwilę wyszedł z
pokoju i po chwili przyniósł ów tajemniczy przedmiot. Jak się
domyślacie był to blaszany bączek, który leżał na strychu przez
wiele, wiele lat. Taka pamiątka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz