Zadzwoniła do mnie
koleżanka Ewa z propozycją zorganizowania babskiego wieczoru.
Ucieszyłam się, bo oprócz mnie miały się zjawić dawno nie
widziane przyjaciółki. Jeszcze bardziej spodobał mi się pomysł
tematu spotkania. Wspomnienia z dzieciństwa. Nie wiedziałam czego
się spodziewać. Od samego rana byłam zdenerwowana i ciekawa
jednocześnie. Jak będzie przebiegać to spotkanie. Wszystkie
stawiłyśmy się na umówioną godzinę i po twarzach było widać,
że nie tylko ja mam takie nastawienie. Ewa przywitała nas bardzo
serdecznie, ale z dziwnym, tajemniczym uśmiechem. Zaczynało się
robić ciekawie. Rozsiadłyśmy się przy stole, na którym był
położony obrus w serduszka. Wtedy weszła Ewa, przyniosła tacę z
filiżankami. Kawa – pomyślałam, ale na twarzy gospodyni znowu
malował się taki sam uśmiech jak przy powitaniu. W filiżankach
była gorąca czekolada. Popatrzyłyśmy na Ewę ze zdziwieniem, a
ona powiedziała, że to jest jedno ze wspomnień z dzieciństwa i że
będzie ich więcej. Nie bardzo wiedziałyśmy o co jej chodziło.
Zapomniałam wspomnieć, że Ewa miała dwójkę dzieci. 6 letniego
synka Tomka i 4 letnią córkę Olę. Poprosiła, abym pomogła jej
„coś” przynieść. Poszłam z nią do drugiego pokoju a tam były
już przygotowane lalki, misie, i inne zabawki. Najpierw mnie
zatkało, ale później dotarło do mnie co miała na myśli mówiąc
„wspomnień będzie więcej”. Powiedziała, że od początku
plan był taki, żeby ten wieczór przemienić w coś w rodzaju
wehikułu czasu. Po przyniesieniu wszystkich przedmiotów
wytłumaczyła reszcie zebranych swój plan i ze zdenerwowaniem
oczekiwała ich reakcji. Panie patrzyły na siebie z dziwnym wyrazem
twarzy a potem zaczęły się śmiać. Mówiły, że już dawno
chciały zrobić coś takiego, ale nie miały ani czasu, ani odwagi.
Przeniosłyśmy się na dywan i zaczęłyśmy bawić się lalkami.
Czesałyśmy je, przebierałyśmy. Każda z nas bawiła się jak mała
dziewczynka, bardzo nam się to podobało. Straciłyśmy poczucie
czasu. Do pokoju weszła Ola. Stała chwilę, a potem spytała czy
może się z nami pobawić. Trochę nas zaskoczyła, ale zgodziłyśmy
się. Po chwili do pokoju wszedł Tomek, stanął jak wryty, potem
odwrócił się i wyszedł. Chyba nie bardzo wierzył w to co
zobaczył. Gdy wrócił powiedział, że jak chcemy pobawić się
czymś innym to ma dla nas prawdziwe zabawki. Przyniósł klocki,
puzzle i samochody. Gry towarzyskie zgoda, ale klocki czy samochody
to już chyba przesada. I tak 4 dorosłe kobiety i 2 dzieci bawiły
się jakby wszyscy mieli po 6 lat. Planujemy to powtórzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz