sobota, 21 marca 2015

Babski wieczór?

Zadzwoniła do mnie koleżanka Ewa z propozycją zorganizowania babskiego wieczoru. Ucieszyłam się, bo oprócz mnie miały się zjawić dawno nie widziane przyjaciółki. Jeszcze bardziej spodobał mi się pomysł tematu spotkania. Wspomnienia z dzieciństwa. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Od samego rana byłam zdenerwowana i ciekawa jednocześnie. Jak będzie przebiegać to spotkanie. Wszystkie stawiłyśmy się na umówioną godzinę i po twarzach było widać, że nie tylko ja mam takie nastawienie. Ewa przywitała nas bardzo serdecznie, ale z dziwnym, tajemniczym uśmiechem. Zaczynało się robić ciekawie. Rozsiadłyśmy się przy stole, na którym był położony obrus w serduszka. Wtedy weszła Ewa, przyniosła tacę z filiżankami. Kawa – pomyślałam, ale na twarzy gospodyni znowu malował się taki sam uśmiech jak przy powitaniu. W filiżankach była gorąca czekolada. Popatrzyłyśmy na Ewę ze zdziwieniem, a ona powiedziała, że to jest jedno ze wspomnień z dzieciństwa i że będzie ich więcej. Nie bardzo wiedziałyśmy o co jej chodziło. Zapomniałam wspomnieć, że Ewa miała dwójkę dzieci. 6 letniego synka Tomka i 4 letnią córkę Olę. Poprosiła, abym pomogła jej „coś” przynieść. Poszłam z nią do drugiego pokoju a tam były już przygotowane lalki, misie, i inne zabawki. Najpierw mnie zatkało, ale później dotarło do mnie co miała na myśli mówiąc „wspomnień będzie więcej”. Powiedziała, że od początku plan był taki, żeby ten wieczór przemienić w coś w rodzaju wehikułu czasu. Po przyniesieniu wszystkich przedmiotów wytłumaczyła reszcie zebranych swój plan i ze zdenerwowaniem oczekiwała ich reakcji. Panie patrzyły na siebie z dziwnym wyrazem twarzy a potem zaczęły się śmiać. Mówiły, że już dawno chciały zrobić coś takiego, ale nie miały ani czasu, ani odwagi. Przeniosłyśmy się na dywan i zaczęłyśmy bawić się lalkami. Czesałyśmy je, przebierałyśmy. Każda z nas bawiła się jak mała dziewczynka, bardzo nam się to podobało. Straciłyśmy poczucie czasu. Do pokoju weszła Ola. Stała chwilę, a potem spytała czy może się z nami pobawić. Trochę nas zaskoczyła, ale zgodziłyśmy się. Po chwili do pokoju wszedł Tomek, stanął jak wryty, potem odwrócił się i wyszedł. Chyba nie bardzo wierzył w to co zobaczył. Gdy wrócił powiedział, że jak chcemy pobawić się czymś innym to ma dla nas prawdziwe zabawki. Przyniósł klocki, puzzle i samochody. Gry towarzyskie zgoda, ale klocki czy samochody to już chyba przesada. I tak 4 dorosłe kobiety i 2 dzieci bawiły się jakby wszyscy mieli po 6 lat. Planujemy to powtórzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz