poniedziałek, 9 marca 2015

Udane wakacje Agnieszki

27 czerwiec 2014. Ta data jest najważniejsza dla każdego ucznia. Jest wyczekiwana od początku roku szkolnego. Właśnie wtedy rozpoczynają się… WAKACJE. Każdego roku rodzice planują dla siebie i swoich dzieci wycieczki, podróże i kolonie letnie. Tą ostatnią obiecali swojej dwunastoletniej córce Agnieszce kilka miesięcy temu. Oczywiście warunkiem były dobre oceny. Agnieszka (moja wnuczka) jest bardzo zdolna i osiągnięcie tego nie sprawiło jej najmniejszego problemu. Jako dobra babcia zaoferowałam pomoc finansową w realizacji tej obietnicy. Wyjazd nad morze był zaplanowany na początek sierpnia. Już od samego początku wakacji zaczęło się wielkie pakowanie. Agnieszka zbierała wszystkie rzeczy, które chciała zabrać. Niestety wyszły trzy walizki i plecak. Sama zauważyła, że to trochę za dużo i po przejrzeniu wszystkiego została jej jedna duża walizka. Zapytaliśmy czy zabrała swojego ulubionego misia odpowiedziała, że jest już za duża na takie zabawki. Nadszedł dzień wyjazdu. Na dworcu zebrali się wszyscy zainteresowani. Dzieci szczęśliwe, że wyjeżdżają, rodzice wzruszeni z tego samego powodu. W końcu rozstawali się ze swoimi pociechami na 3 tygodnie. Nie obyło się bez łez. Dzieci odjechały a rodzice wrócili do domu. Zaczęły się prawdziwe wakacje. Po przyjeździe rozdzielono pokoje. Wszyscy się rozpakowali. Okazało się, że Agnieszka zabrała jednak swojego misia. Spakowała go jako pierwszą rzecz. Zresztą nie tylko ona. Wiele dziewczynek miało ze sobą swoje ulubione zabawki. Była piękna pogoda więc dużo czasu spędzali na plaży. Były też wycieczki. Podczas jednej z nich dzieci płynęły statkiem z Sopotu do Gdańska i z powrotem. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że statek wyglądał dokładnie jak piracki. Miał nawet flagę a załoga odpowiednie stroje. No i oczywiście papugę. Niestety w połowie drugiego tygodnia zaczął padać deszcz i tak do końca kolonii. Zdarza się. Dla dzieci przygotowano inne ciekawe zajęcia. Gry towarzyskie, turnieje sportowe. Ale największą niespodzianką był kurs gotowania. Nazwano go kursem małego kucharza. Dzieci uczyły się robić sałatki, pomagały przy pieczeniu ciast, ale największym wyzwaniem było zrobienie tortu na przyjęcie zorganizowane ostatniego dnia. Po powrocie do domu Agnieszka nie mówiła o niczym innym tylko o kolonii i kursie. Powiedziała, że chce zostać szefem kuchni w jakiejś znanej restauracji. Niestety jeśli ma zrealizować to marzenie nie wystarczy jej kurs. Czeka ją jeszcze duuużo nauki. Ale przy jej zdolnościach i zapale to kto wie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz