27
czerwiec 2014.
Ta data jest najważniejsza dla każdego ucznia. Jest wyczekiwana od
początku roku szkolnego. Właśnie wtedy rozpoczynają się…
WAKACJE. Każdego roku rodzice planują dla siebie i swoich dzieci
wycieczki, podróże i kolonie letnie. Tą ostatnią obiecali swojej
dwunastoletniej córce Agnieszce kilka miesięcy temu. Oczywiście
warunkiem były dobre oceny. Agnieszka (moja
wnuczka) jest
bardzo zdolna i osiągnięcie tego nie sprawiło jej najmniejszego
problemu. Jako
dobra babcia zaoferowałam pomoc finansową w realizacji tej
obietnicy. Wyjazd nad
morze był
zaplanowany na początek sierpnia.
Już
od samego początku wakacji zaczęło się wielkie pakowanie.
Agnieszka zbierała wszystkie rzeczy, które chciała zabrać.
Niestety wyszły
trzy walizki i plecak.
Sama zauważyła, że to trochę za dużo i po przejrzeniu
wszystkiego została jej jedna duża walizka. Zapytaliśmy czy
zabrała swojego ulubionego misia odpowiedziała, że jest już za
duża na takie zabawki. Nadszedł dzień wyjazdu. Na dworcu zebrali
się wszyscy zainteresowani. Dzieci szczęśliwe, że wyjeżdżają,
rodzice wzruszeni z tego samego powodu. W końcu rozstawali się ze
swoimi pociechami na 3 tygodnie. Nie obyło się bez łez. Dzieci
odjechały a rodzice wrócili do domu. Zaczęły się prawdziwe
wakacje. Po przyjeździe rozdzielono pokoje. Wszyscy się
rozpakowali. Okazało się, że Agnieszka zabrała jednak swojego
misia. Spakowała go jako pierwszą rzecz. Zresztą nie tylko ona.
Wiele dziewczynek miało ze sobą swoje ulubione zabawki. Była
piękna pogoda więc dużo czasu spędzali na plaży. Były też
wycieczki. Podczas jednej z nich dzieci płynęły statkiem z Sopotu
do Gdańska i z powrotem. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie
fakt, że statek wyglądał dokładnie jak piracki. Miał nawet flagę
a załoga odpowiednie stroje. No
i oczywiście
papugę. Niestety
w połowie drugiego tygodnia zaczął padać deszcz i tak do końca
kolonii. Zdarza się. Dla dzieci przygotowano inne ciekawe zajęcia.
Gry towarzyskie, turnieje sportowe. Ale największą niespodzianką
był kurs gotowania. Nazwano go kursem małego kucharza. Dzieci
uczyły się robić sałatki, pomagały przy pieczeniu ciast, ale
największym wyzwaniem było zrobienie tortu na
przyjęcie
zorganizowane ostatniego dnia. Po powrocie do domu Agnieszka nie
mówiła o niczym innym tylko o kolonii i kursie. Powiedziała, że
chce zostać szefem kuchni w jakiejś znanej restauracji. Niestety
jeśli ma zrealizować to marzenie nie wystarczy jej kurs. Czeka ją
jeszcze duuużo nauki. Ale przy jej zdolnościach i zapale to kto
wie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz