Jakiś czas temu za
dobre wyniki w nauce klasy drugie i trzecie pojechały na wycieczkę
do Krakowa. W programie zwiedzania były Sukiennice, Kościół
Mariacki i oczywiście Wawel. Jak każda wycieczka. Przygotowano
jednak niespodziankę. Ostatnim miejscem były dwie fabryki
produkujące zabawki. Przy wejściu czekali właściciele, którzy
przywitali dzieci bardzo serdecznie i obiecali niezapomniane
wrażenia. Zaczęli swoją opowieść od historii fabryk. Okazało
się, że na początku była to jedna duża fabryka założona przez
dwóch przyjaciół. 100 lat temu dziadkowie dzisiejszych właścicieli
ręcznie robili zabawki dla dzieci z okolicy sprawiając im dużo
radości. Któregoś dnia wpadli na pomysł założenia firmy. Skoro
dzieci tak lubiły ich zabawki to czemu nie. To był strzał w
dziesiątkę. Niestety po jakimś czasie zaczęło dochodzić między
nimi do coraz częstszych kłótni. Nie zgadzali się co do
przyszłości firmy. Każdy z nich miał inną wizję. Jeden chciał
robić zabawki tylko dla najmłodszych. Mówił że to wystarczy, a
drugi dla wszystkich dzieci. Doszli do dziwnego porozumienia.
Postanowili podzielić firmę na dwa osobne zakłady i tak każdy
będzie mógł realizować swoje plany. Tak jest do czasów
dzisiejszych. U jednych można zamówić wszelkiego rodzaju misie,
przytulanki, klocki i co tam sobie najmłodsi tylko wymyślą, a w
drugiej fabryce gry planszowe: warcaby albo szachy, gry towarzyskie
dla starszych jak monopol, puzzle czy scrabble i oczywiście wiele
wiele innych. Dzieci pytały jeszcze o rodzaje zabawek i o plany na
przyszłość. Co do planów to jeszcze nic pewnego, ale po ostatnich
wydarzeniach są pewne pomysły ,ale to nic pewnego. Dzieci jednak
nie odpuszczały i postanowiono uchylić rąbka tajemnicy. Wszystko
zaczęło się jakiś rok temu. Niedługo w Kanadzie odbędą się
mistrzostwa hokejowe. Podobno jakieś ważne. Z tej okazji w
internecie ogłoszono międzynarodowy konkurs na maskotkę rozgrywek.
Oczywiście obie fabryki stanęły do tego konkursu. Projektanci
pracowali dzień i noc. Odrzucali kolejne maskotki. Każdej czegoś
brakowało. Przecież konkurencja była ogromna. Organizatorzy
wybrali jakąś pracę z Hiszpanii. Ale nie to jest najważniejsze.
Po miesiącach ciężkiej pracy w największej tajemnicy wreszcie
zaprezentowano wyniki. Jakie było zdziwienie wszystkich kiedy się
okazało, że maskotki obu fabryk są takie same. Był to pingwin z
kijem hokejowym. Różniły się tylko kształtem i kolorem kija. Po
tym wydarzeniu właścicieli postanowili połączyć obie firmy i pod
wspólną marką produkować wszystkie zabawki i dla najmłodszych, i
dla starszych. Dzieci obiecały, że nikomu nie powiedzą a na
zakończenie dostały po specjalnie zaprojektowanych maskotkach.
Wróciły do domów zadowolone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz