środa, 18 marca 2015

Fabryka zabawek

Jakiś czas temu za dobre wyniki w nauce klasy drugie i trzecie pojechały na wycieczkę do Krakowa. W programie zwiedzania były Sukiennice, Kościół Mariacki i oczywiście Wawel. Jak każda wycieczka. Przygotowano jednak niespodziankę. Ostatnim miejscem były dwie fabryki produkujące zabawki. Przy wejściu czekali właściciele, którzy przywitali dzieci bardzo serdecznie i obiecali niezapomniane wrażenia. Zaczęli swoją opowieść od historii fabryk. Okazało się, że na początku była to jedna duża fabryka założona przez dwóch przyjaciół. 100 lat temu dziadkowie dzisiejszych właścicieli ręcznie robili zabawki dla dzieci z okolicy sprawiając im dużo radości. Któregoś dnia wpadli na pomysł założenia firmy. Skoro dzieci tak lubiły ich zabawki to czemu nie. To był strzał w dziesiątkę. Niestety po jakimś czasie zaczęło dochodzić między nimi do coraz częstszych kłótni. Nie zgadzali się co do przyszłości firmy. Każdy z nich miał inną wizję. Jeden chciał robić zabawki tylko dla najmłodszych. Mówił że to wystarczy, a drugi dla wszystkich dzieci. Doszli do dziwnego porozumienia. Postanowili podzielić firmę na dwa osobne zakłady i tak każdy będzie mógł realizować swoje plany. Tak jest do czasów dzisiejszych. U jednych można zamówić wszelkiego rodzaju misie, przytulanki, klocki i co tam sobie najmłodsi tylko wymyślą, a w drugiej fabryce gry planszowe: warcaby albo szachy, gry towarzyskie dla starszych jak monopol, puzzle czy scrabble i oczywiście wiele wiele innych. Dzieci pytały jeszcze o rodzaje zabawek i o plany na przyszłość. Co do planów to jeszcze nic pewnego, ale po ostatnich wydarzeniach są pewne pomysły ,ale to nic pewnego. Dzieci jednak nie odpuszczały i postanowiono uchylić rąbka tajemnicy. Wszystko zaczęło się jakiś rok temu. Niedługo w Kanadzie odbędą się mistrzostwa hokejowe. Podobno jakieś ważne. Z tej okazji w internecie ogłoszono międzynarodowy konkurs na maskotkę rozgrywek. Oczywiście obie fabryki stanęły do tego konkursu. Projektanci pracowali dzień i noc. Odrzucali kolejne maskotki. Każdej czegoś brakowało. Przecież konkurencja była ogromna. Organizatorzy wybrali jakąś pracę z Hiszpanii. Ale nie to jest najważniejsze. Po miesiącach ciężkiej pracy w największej tajemnicy wreszcie zaprezentowano wyniki. Jakie było zdziwienie wszystkich kiedy się okazało, że maskotki obu fabryk są takie same. Był to pingwin z kijem hokejowym. Różniły się tylko kształtem i kolorem kija. Po tym wydarzeniu właścicieli postanowili połączyć obie firmy i pod wspólną marką produkować wszystkie zabawki i dla najmłodszych, i dla starszych. Dzieci obiecały, że nikomu nie powiedzą a na zakończenie dostały po specjalnie zaprojektowanych maskotkach. Wróciły do domów zadowolone.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz