piątek, 6 marca 2015

Spóźniony prezent

Dwa lata temu moja rodzina zrobiła sobie wycieczkę po Europie. Niestety nie cała. W sumie było sześć osób. Dziadek, czwórka wnuczków i syn w roli organizatora i przewodnika. Ponieważ senior rodu obchodził okrągłą rocznicę urodzin zafundowani mu taką podróż. W planach było zwiedzanie najciekawszych miejsc historycznych w naszej części europy. Mieli odwiedzić między innymi Stonehenge, Luwr, Koloseum i kilka innych. Dziadek lubił historię więc bardzo się ucieszył z zaplanowanych atrakcji. Jednak dwóch najważniejszych miejsc nie wpisano na listę. Pod koniec wycieczki planowali odwiedzić winnice na południu Hiszpanii. Ponieważ dziadek był wielkim fanem Realu Madryt, na długo przed wyjazdem wnuki kupiły bilety aby cała piątka mogła obejrzeć mecz ulubionej drużyny na żywo. To miał być najważniejszy punkt programu wycieczki. Taki dodatkowy prezent, który był trzymany w tajemnicy do samego końca. Nikt oprócz wnuków nie wiedział o tej niespodziance. Jednak takiej niespodzianki nie udało się utrzymać w tajemnicy. Widocznie ktoś jeszcze dowiedział się o tym i powiedział dziadkowi. Ten jednak do samego końca nie dał po sobie poznać, że cokolwiek wie na temat tych „tajnych” planów. Nadszedł dzień wyjazdu. Wszyscy życzyli niezapomnianych wrażeń, ale na niektórych twarzach widać było, że bardzo chcieliby być na miejscu dziadka. Plan wycieczki był taki: Na początku przez Czechy, Austrię do Włoch. Na drugi dzień po przyjeździe zwiedzili Koloseum. Gdy wrócili do hotelu czekała na nich niespodzianka. Zaproponowano im zwiedzanie ogólnodostępnych części Watykanu w tym grób świętego Piotra. Fajnie, prawda? Oczywiście zgodzili się. Dalszym punktem planu był wyjazd do Francji. Pech. Podróż opóźni się o trzy dni. Okazało się, że auto, którym podróżowali, jakiś nieudolny parkingowy uszkodził na tyle poważnie, że mechanicy musieli sprowadzić części bezpośrednio od producenta.
Kierownik hotelu w ramach zadośćuczynienia zaproponował im gry towarzyskie w hotelowym kasynie. Chodziło mu oczywiście o hazardowe, ale towarzyskie brzmi lepiej. Ponieważ wnuki nie były pełnoletnie musiały zadowolić się turniejem układania puzzli, który był organizowany w tym czasie. Trzy dni później wznowili realizację planu, który był wyliczony co do dnia. Niestety przez to opóźnienie nie zdążyli na wyczekiwany mecz. Fundatorzy obiecali, że jako spóźniony prezent dziadek zobaczy na żywo całe mistrzostwa świata w Brazylii. Dotrzymali obietnicy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz