Dwa
lata temu moja rodzina zrobiła sobie wycieczkę po Europie. Niestety
nie cała. W sumie było sześć osób. Dziadek, czwórka wnuczków i
syn w roli organizatora i przewodnika. Ponieważ senior rodu
obchodził okrągłą rocznicę urodzin zafundowani mu taką podróż.
W planach było zwiedzanie najciekawszych miejsc historycznych w
naszej części europy. Mieli odwiedzić między innymi Stonehenge,
Luwr, Koloseum i kilka innych. Dziadek lubił historię więc bardzo
się ucieszył z zaplanowanych atrakcji. Jednak dwóch
najważniejszych miejsc nie wpisano na listę. Pod koniec wycieczki
planowali odwiedzić winnice na południu Hiszpanii. Ponieważ
dziadek był wielkim fanem Realu Madryt, na długo przed wyjazdem
wnuki kupiły bilety aby cała piątka mogła obejrzeć mecz
ulubionej drużyny na żywo. To miał być najważniejszy punkt
programu wycieczki. Taki dodatkowy prezent, który był trzymany w
tajemnicy do samego końca. Nikt oprócz wnuków nie wiedział o tej
niespodziance. Jednak takiej niespodzianki nie udało się utrzymać
w tajemnicy. Widocznie ktoś jeszcze dowiedział się o tym i
powiedział dziadkowi. Ten jednak do samego końca nie dał po sobie
poznać, że cokolwiek wie na temat tych „tajnych” planów.
Nadszedł dzień wyjazdu. Wszyscy życzyli niezapomnianych wrażeń,
ale na niektórych twarzach widać było, że bardzo chcieliby być
na miejscu dziadka. Plan wycieczki był taki: Na początku przez
Czechy, Austrię do Włoch. Na drugi dzień po przyjeździe zwiedzili
Koloseum. Gdy wrócili do hotelu czekała na nich niespodzianka.
Zaproponowano im zwiedzanie ogólnodostępnych części Watykanu w
tym grób świętego Piotra. Fajnie, prawda? Oczywiście zgodzili
się. Dalszym punktem planu był wyjazd do Francji. Pech. Podróż
opóźni się o trzy dni. Okazało się, że auto, którym
podróżowali, jakiś nieudolny parkingowy uszkodził na tyle
poważnie, że mechanicy musieli sprowadzić części bezpośrednio
od producenta.
Kierownik
hotelu w ramach zadośćuczynienia zaproponował im gry towarzyskie w
hotelowym kasynie. Chodziło mu oczywiście o hazardowe, ale
towarzyskie brzmi lepiej. Ponieważ wnuki nie były pełnoletnie
musiały zadowolić się turniejem układania puzzli, który był
organizowany w tym czasie. Trzy dni później wznowili realizację
planu, który był wyliczony co do dnia. Niestety przez to opóźnienie
nie zdążyli na wyczekiwany mecz. Fundatorzy obiecali, że jako
spóźniony prezent dziadek zobaczy na żywo całe mistrzostwa świata
w Brazylii. Dotrzymali obietnicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz