czwartek, 12 marca 2015

Dziwny prezent ślubny

Cała nasza miejscowość powstała wokół dwóch zakładów pracy. Najpierw było to kilka bloków, żeby ludzie pracujący tam mieli gdzie mieszkać. Z czasem zakłady się rozrastały i budynków było coraz więcej. W 1928 roku wybudowano kościół. Nic wielkiego. Z czasem ludzie doszli do wniosku, że chcieliby mieć własną parafię i proboszcza. Po wojnie udało się zrealizować ten zamiar. Parafia została oficjalnie utworzona. W latach pięćdziesiątych było około 1000 osób i liczba ta ciągle rosła. Oczywiście miejscowość też się rozrastała. W latach siedemdziesiątych proboszcz i rada parafialna uznali, że kościół jest za mały i trzeba zbudować nowy. Jak zapewne pamiętacie zdobycie jakiegokolwiek zezwolenia graniczyło z cudem, ale nasz ksiądz nie zamierzał się poddać. Wreszcie po wielu latach „czyszczenia klamek” udało się zebrać potrzebne dokumenty i w 1984 roku rozpoczęto budowę. Cały kościół był budowany w czynie społecznym. Jedynym człowiekiem, który brał za to pieniądze był kierownik budowy. Było ustalone, że w każdy dzień do pracy proszeni są mieszkańcy innych bloków. Żeby nie było, że w któryś dzień przyjdą wszyscy a w inny nikt. W 1995 roku uroczyście oddano kościół do „użytku”. Więc można powiedzieć, że jest nowy. Zapytacie, dlaczego piszesz o kościele? Pół roku temu odbył się ślub. Była to pierwsza i myślę że ostatnia taka uroczystość. Ktoś powie: ślub jak ślub. Co w nim takiego szczególnego. W samym ślubie nic. Ale ważne jest co inne. Państwo młodzi na zaproszeniach napisali, żeby zamiast kwiatów podarować im wszelkiego rodzaju zabawki. I tak zaraz po zakończeniu uroczystości nowożeńcy zebrali dwa duże pudła w których były pluszowe misie, gry planszowe dla dzieci, klocki i wiele innych. Wszystkie te rzeczy przekazali do miejscowego przedszkola. Pani dyrektor osobiście podziękowała ofiarodawcom. Dzieci od razu chciały bawić się nowymi zabawkami. Pani przedszkolanka wymyśliła ciekawą zabawę. Przyniosła pluszowego misia i powiedziała, że na początek trzeba wymyślić mu jakieś imię. Propozycji było dużo. Ostatecznie nazwano go Kubuś. Jedna z dziewczynek zapytała: gdzie Kubuś ma beczkę z miodem? Zadaniem dzieci było wymyślić historyjkę na temat tej beczki. Młodzi żyją na razie szczęśliwie i oby tak zostało a dzieci mają dużo nowych zabawek i tez są szczęśliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz