Cała
nasza miejscowość powstała wokół dwóch zakładów pracy.
Najpierw było to kilka bloków, żeby ludzie pracujący tam mieli
gdzie mieszkać. Z czasem zakłady się rozrastały i budynków było
coraz więcej. W 1928 roku wybudowano kościół. Nic wielkiego. Z
czasem ludzie doszli do wniosku, że chcieliby mieć własną parafię
i proboszcza. Po wojnie udało się zrealizować ten zamiar. Parafia
została oficjalnie utworzona. W latach pięćdziesiątych było
około 1000 osób i liczba ta ciągle rosła. Oczywiście miejscowość
też się rozrastała. W latach siedemdziesiątych proboszcz i rada
parafialna uznali, że kościół jest za mały i trzeba zbudować
nowy. Jak zapewne pamiętacie zdobycie jakiegokolwiek zezwolenia
graniczyło z cudem, ale nasz ksiądz nie zamierzał się poddać.
Wreszcie po wielu latach „czyszczenia klamek” udało się zebrać
potrzebne dokumenty i w 1984 roku rozpoczęto budowę. Cały kościół
był budowany w czynie społecznym. Jedynym człowiekiem, który brał
za to pieniądze był kierownik budowy. Było ustalone, że w każdy
dzień do pracy proszeni są mieszkańcy innych bloków. Żeby nie
było, że w któryś dzień przyjdą wszyscy a w inny nikt. W 1995
roku uroczyście oddano kościół do „użytku”. Więc można
powiedzieć, że jest nowy. Zapytacie, dlaczego piszesz o kościele?
Pół roku temu odbył się ślub. Była to pierwsza i myślę że
ostatnia taka uroczystość. Ktoś powie: ślub jak ślub. Co w nim
takiego szczególnego. W samym ślubie nic. Ale ważne jest co inne.
Państwo młodzi na zaproszeniach napisali, żeby zamiast kwiatów
podarować im wszelkiego rodzaju zabawki. I tak zaraz po zakończeniu
uroczystości nowożeńcy zebrali dwa duże pudła w których były
pluszowe misie, gry planszowe dla dzieci, klocki i wiele innych.
Wszystkie te rzeczy przekazali do miejscowego przedszkola. Pani
dyrektor osobiście podziękowała ofiarodawcom. Dzieci od razu
chciały bawić się nowymi zabawkami. Pani przedszkolanka wymyśliła
ciekawą zabawę. Przyniosła pluszowego misia i powiedziała, że na
początek trzeba wymyślić mu jakieś imię. Propozycji było dużo.
Ostatecznie nazwano go Kubuś. Jedna z dziewczynek zapytała: gdzie
Kubuś ma beczkę z miodem? Zadaniem dzieci było wymyślić
historyjkę na temat tej beczki. Młodzi żyją na razie szczęśliwie
i oby tak zostało a dzieci mają dużo nowych zabawek i tez są
szczęśliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz