Jak dzieci odrabiają lekcje. A właściwie powinnam zapytać czy
dzieci w dzisiejszych czasach w ogóle odrabiają lekcje. Przyjmijmy
na chwilę, że każdy uczeń z radością odrabia zadania domowe.
Niestety jest to tylko teoria. Wszyscy dobrze wiemy jak to w dziś
wygląda. Zaraz po wejściu do domu plecak ląduje w kącie a dzieci
myślą tylko o tym jak wyrwać się z domu. Gdy moje dzieci chodziły
do podstawówki zaraz po powrocie ze szkoły dawały wszystkie
zeszyty do sprawdzenia i dopiero wtedy mogły gdzieś wyjść.
Wiedziały, że zadanie domowe jest po to żeby je odrobić.
Obowiązek ucznia. Nie to żeby w domu panowała jakaś żelazna
dyscyplina, ale tak się nauczyły już w pierwszych klasach i tak
zostało. Z drugiej strony były trochę inne czasy. Gdy jakiś uczeń
nie przygotował się do lekcji albo nie potrafił się w ich czasie
zachować nauczyciele nie raz przywoływali takiego człowieka do
porządku nawet czasem za pomocą linijki. Piekąca dłoń na jakiś
czas uspokajała niesfornego ucznia. Dobrze wiecie, że tak było.
Nie obrażając nikogo, ale na pewno wielu z Was nie raz oberwało
taką linijką. Kilka dni temu przyszła do nas moja wnuczka z
zapytaniem czy może się u nas pouczyć i czy jej pomożemy. Miała
kilka zadań do zrobienia i jakąś lekturę do przeczytania. Miała
jakieś 100 stron. Okazało się, że książka powinna być już
przeczytana bo zaczynali ją omawiać na lekcje a Ania dopiero
zaczynała ją czytać. Mieli na to cały miesiąc. Rozłożyła
zeszyty na stole i zabrała się za zadania. Pech chciał, że gdy
wstawała zaczepiła krzesłem o plecak a z niego wypadły dwie gry
planszowe „ 5 sekund Junior” i „ Memos - Kraina Lodu”
Poprosiła żeby nic nie mówić mamie bo będzie zła. Opowiedziała
mi jak to z koleżankami zamiast się razem uczyć często grała w
te gry. Dlatego teraz ma takie zaległości w lekturze. Chyba nie
tylko moja wnuczka robi takie rzeczy. Prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz