poniedziałek, 16 listopada 2015

Wpadka

 Możecie się ze mną zgodzić albo nie ale w prawie każdej rodzinie jest taka osoba o której się nie mówi, której nie przedstawia się znajomym. W naszej rodzinie jest nią jeden z naszych synów Sławek. Już kiedyś o nim pisałam. Jego przeszłość zadecydowała o tym, że rodzina niechętnie o nim wspominała. Ale jak pamiętacie zerwał z dawnym życiem więc uznaliśmy, że teraz można przedstawić go dzieciom oczywiście pomijając niektóre fakty z jego życia. Wielu z Was pamięta też przyjęcie zorganizowane przez Sławka dla małej Natalii, o którym nikomu nie powiedział a za co dostał od nas wszystkich nazwijmy to delikatnie niezły ochrzan. Niestety nie do końca słuszny. Jak się później okazało powiedział o całym planie ojcu a ten miał przekazać to nam o czym, jak to miał w zwyczaju zapomniał. My zamiast wysłuchać co ma do powiedzenia od razu zaczęłyśmy na niego wrzeszczeć. Ja i moje dwie synowe. Jedynymi osobami, które stanęły w obronie Sławka były dzieci. Już nie raz były świadkami naszych kłótni i zawsze stawały po jego stronie. Raz nawet powiedziały, że jak będziemy stale krzyczeć na wujka to przestaną nas lubić. Wstyd się przyznać ale większość kobiet w naszej rodzinie to straszne panikary. Z byle powodu od razu zakładamy najgorszy scenariusz. Najgorszą wpadkę z tego powodu zaliczyłyśmy gdy Sławek przyszedł do nas po raz pierwszy i jako prezenty powitalne przyniósł dzieciom zegarki – zabawki „ VTech - Kidizoom Smart Watch” i zestawy „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” Znając jego przeszłość od razu założyłyśmy, że muszą to być bardzo drogie rzeczy i na pewno są kradzione. Zrobiłyśmy mu straszną awanturę. On nic nie powiedział tylko zostawił na stole paragon z te wszystkie rzeczy i wyszedł. Cena na paragonie była prawie dziesięciokrotnie niższa niż założyłyśmy. Dzieci później pytały dlaczego wujek już poszedł. Było nam trochę wstyd i na drugi dzień zaprosiłam go do nas. Na szczęście nie obraził się. Jestem przyzwyczajony. Tak powiedział.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz