piątek, 6 listopada 2015

Przyjęcie niespodzianka

 Witajcie po dłuższej przerwie. O urodzinach pisałam już kilka razy ale że każde przyjęcie potrafi czymś zaskoczyć postanowiłam opowiedzieć Wam o moich urodzinach. Jak wiadomo kobiet o wiek się nie pyta więc napiszę tak: kilka tygodni temu skończyłam ileś tam lat. Ponieważ jak co roku z tej okazji cała rodzina spotykała się u nas zaplanowałam małe przyjęcie. Ciasto, filiżanka kawy słowem nic specjalnego a dla dzieci gry planszowe „ 5 sekund” i „ 5 sekund Junior” żeby miały zajęcie i nie przeszkadzały. W tym roku na dwa dni przed urodzinami przyjechał do nas mój syn i oznajmił, że jestem pilnie potrzebna w domu naszych rodziców w jakiejś bardzo ważnej sprawie, ale tak się fatalnie złożyło, że dokładnie w dniu urodzin. Na początku miałam dzwonić do wszystkich znajomych z przeprosinami i zaproszeniem na inny dzień ale syn powiedział, że to nie potrwa długo i na pewno zdążę wrócić na czas. Ponieważ miałam obiecane, że spotkanie z przyjaciółmi jednak się odbędzie zabrałam się za pieczenie ciast. Jak zawsze przed podaniem na stół trzeba było sprawdzić czy nadają się do jedzenia więc jak zwykle pierwszy kawałek przypadał mnie. Nie jestem jakimś cukiernikiem ale wyszły znakomicie. Już wiele osób chciało abym podzieliła się przepisami, ale jest to „tajemnica rodzinna przekazywana z matki na córkę” i nikt nie ma prawa ich poznać. Cały czas zastanawiałam się co może być tak ważnego i to w takim dniu. Podczas jazdy próbowałam się dowiedzieć co to za ważna sprawa ale Marek powiedział, że on nic nie wie i ma mnie tylko przywieść. Po przyjeździe do domu rodziców zauważyłam, że okna są zasłonięte. Po wejściu do środka nagle zapaliły się światła a w pokoju czekali wszyscy znajomi i cała rodzina. Gdy nas zobaczyli wszyscy zaczęli krzyczeć „NIESPODZIANKA” Prawie dostałam ataku serca. Cała rodzina postanowiła zorganizować dla mnie takie przyjęcie. Na ogół nie lubię niespodzianek, ale ta jakoś wyjątkowo mi się spodobała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz